Newsletter Oglądamy, Słuchamy, Czytamy

Piątek, 28 listopada 2025

Emilia Dłużewska
dziennikarka działu Kultura

Na ekranie wyświetla się powiadomienie. Kolejne zamówienie, odległość i stawka. I sms o treści “nie wracaj zbyt późno”. Zaraz potem kolejne zamówienie. I jeszcze wiadomość na WhatsAppie.

Marzenia kurierów

Instalacja “Drop It Off the Station” wciąż do mnie wraca. Marta Romankiv i Weronika Zalewska przygotowały ją we współpracy z Alaksandrem Belaruskim, Takundą Charltonem Dzikitim, Eshwetem Dube, Syedem Talhą i Mubashirem Hussainem, pięcioma kurierami, którzy dostarczają jedzenie zamawiane przez aplikacje. Rozmawiały z nimi o ich pracy, życiu w Polsce, ale też aspiracjach i marzeniach.

To część niezwykle ciekawej wystawy “O czym wspólnie marzymy? Globalne związki — porzucone przyjaźnie”, którą można zobaczyć w galerii Zachęta w Warszawie. Obok prac współczesnych twórców są na niej materiały historyczne. Nieoczywiste, a niekiedy skłaniające do zadumy (ach, czasy, gdy w “Nowej wsi” ukazywała się sążnista recenzja wystawy malarstwa kubańskiego!).

Tempo i napięcie thrillera
 
Instalacja Romankiv i Zalewskiej ma swoje nowojorskie odbicie: film “Take Out” to zapis jednego dnia Ming Dinga, dostawcy chińskiego jedzenia, który musi błyskawicznie zebrać pieniądze, by spłacić dług u migracyjnej mafii. Nakręcili go tajwańska reżyserka i producentka Shih-Ching Tsou oraz Sean Baker, który dwadzieścia lat później rozbije oscarowy bank “Anorą”.

“Take Out” podoba mi się dużo bardziej. Nakręcony za mikrobudżet, m.in. w prawdziwym chińskim barze i mieszkaniu nieudokumentowanych migrantów, ma tempo i napięcie thrillera. Ale porusza jak najlepsze arthouseowe kino.

Do końca listopada można go zobaczyć online w ramach festiwalu Pięć Smaków. A do 8 lutego zobaczyć instalację Zachęcie. Do czwartego grudnia wstęp na wszystkie wystawy jest darmowy.

NIE PRZEGAP

DO POCZYTANIA

POLECAMY