Pamiętacie Państwo o polityku, który mówił o sobie, że jest niezłomny? Który marszcząc brwi oznajmiał, że jako prezydent "musisz być twardy" i "nie możesz sobie pozwolić na to, że cię coś rozbije". Który palcem groził "wyimaginowanej wspólnocie", że "nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy". Tym bardziej, że z powodu tych narzucających w obcych językach "w sklepie nie można w tej chwili kupić już zwykłej żarówki", tylko żarówkę energooszczędną?
Który cały czas się uczył...
Pamiętacie Państwo o tym jegomościu? Ciekawe, co teraz robi? Pracuje w ONZ? A może w Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim? Buduje szeroką koalicję partii prawicowych, na której czele stanie jako premier? Działa w polityce krajowej i za granicą? Ciągle nie mogę sobie przypomnieć nazwiska. Kolega radzi, bym w celu odświeżenia pamięci udał się do najbliższego dyskontu spożywczego, bo tam podobno za 99 zł sprzedają jego opus magnum. Nie wiem, czy się na to odważę...
PS. Proszę wybaczyć powyższe złośliwości, ale strasznie ponury mamy dziś dzień. Uznałem, że kilka kropli ironii wszystkim dobrze zrobi :)