Piotr Głuchowski napisał o antyukraińskiej dezinformacji w Polsce.
Pokazuje, w jaki sposób rozchodzą się fałszywe informacje, półprawdy, i jak łatwo Rosji sterować nastrojami społecznymi w Polsce. Nie jest bowiem tak, że propagandę sieją u nas wyłącznie Rosjanie, mityczne farmy trolli czy boty. Zazwyczaj dają one sygnał do ataku, który podchwytywany jest przez wpływowych polityków, postaci o dużych zasięgach w sieci, ale też np. nauczycielkę z Rzeszowa.
Reportaż Głuchowskiego, któremu udało się porozmawiać z polskimi z krwi i kości siewcami rosyjskich kłamstw, świetnie uzupełnia wywiad Doroty Wodeckiej z Vincentem V. Sewerskim. Ten były oficer wywiadu, a dziś pisarz przekonuje, że
rosyjskie służby świetnie rozpracowały polską sferę informacyjną, wykorzystując nie tylko algorytmy, ale też wiedzę o naszych lękach i fobiach. Okazało się to bardzo łatwe. Wiedza, że
rosyjska propaganda potrafi kłamać w żywe oczy dla wielu Polaków nie ma znaczenia.
Czy jesteśmy wobec dezinformacji bezradni? Po interwencji "Wyborczej" TikTok usunął
konto AI, promujące wyjście Polski z Unii Europejskiej. Można powiedzieć, że to kropla w morzu kłamstw, jakim są platformy społecznościowe. Na razie nie mamy jednak innych narzędzi do walki z kłamstwem.
Czasami jednak nawet kropla ma znaczenie.