Jak ułatwić podróż z niejadkiem
 ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌

Styczeń ma w sobie ten dziwny miks: z jednej strony Nowy Rok i świeża energia, z drugiej — czapka na oczy, ciemno o piętnastej i dom, w którym wszystko jest… mokre. Rękawiczki mokre. Spodnie mokre. Humor zmienny.

I nagle pojawia się temat ferii.
„Może w góry?”
„Może na sanki?”
„Może chociaż na dwa dni, żeby zmienić powietrze?”

A obok tego pytanie, które zna wielu rodziców:
„Tylko co tam będzie jadło moje dziecko?”

Mam na to patent, który oszczędza nerwy w podróży (i nie jest żadną rewolucją):

Jedzeniowa pierwsza pomoc: — mała torba/pojemnik z „pewniakami”, które:

  • nie psują się łatwo,

  • są neutralne,

  • ratują dzień, kiedy plan A nie wypala.

Co warto mieć:

  • suchy makaron / krakersy / pieczywo chrupkie,

  • masło orzechowe lub inna pasta (jeśli to Wasz pewniak),

  • owoce, które „zawsze wchodzą” (banan bywa królem dyplomacji, i jeszcze jabłko),

  • jogurt pitny lub mus w tubce, kasza manna na mleku- na zimno w pojemniku ( nabiału nie jemy przed podróżą jeśli dziecko ma chorobę lokomocyjną),

  • ulubione płatki + mały pojemnik (hotelowe mleko zwykle się znajdzie),

  • coś „na ciepło”, jeśli macie termos (zupa potrafi potrafi urakować kiedy dziecko jes rozdrażnione).

  • kabanosy,

  • wafle ryżowe, 

  • kanapka,

  • chipsy owocowe,

  • warzywa w słupki( ogórek, marchewka, parpryka)

  • chrupki kukurydzianie,

  • domowe ciasto.

  • jajko na twardo,

  • ruloniki z wędliny i sera,


 To jest plan B, który daje rodzicom spokój.
Bo gdy rodzic jest spokojny, dziecko też ma więcej przestrzeni.

Jeśli chcesz mieć takich patentów więcej — uporządkowanych, gotowych do wdrożenia, bez presji i bez domowych negocjacji przy stole — to zostawiam Ci mój kurs dla rodziców niejadków:


https://szczesliwedziecko.com.pl/funnel/smak-spokoju-rodzicielska-zlosc-mieso-i-przepisy-ct/smak-spokoju


Trzymam kciuki za ferie, które naprawdę będą odpoczynkiem.

Monika