|
Szanowny Panie,
pod koniec listopada Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał precedensowy wyrok, o którym pisałem Panu już w grudniu. Sędziowie TSUE uderzyli w konstytucyjną definicję małżeństwa w Polsce, stwierdzając, że Polska „ma obowiązek uznać małżeństwo dwóch obywateli Unii tej samej płci legalnie zawarte w innym państwie członkowskim”.
Od wielu lat przestrzegaliśmy przed takim scenariuszem. Wiedzieliśmy, że rząd Donalda Tuska wykorzysta wyrok do nadania małżeńskich przywilejów jednopłciowym konkubinatom.
Okazuje się jednak, że rząd chce od razu pójść dalej. Już niedługo w naszych własnych aktach stanu cywilnego mogą zostać skreślone słowa „mężczyzna” i „kobieta”, a my zostaniemy „pierwszym małżonkiem” lub „drugim małżonkiem”. Nikt z nas nie będzie już uznawany oficjalnie za „męża” lub „żonę”, a te słowa trafią zapewne szybko do katalogu pojęć dyskryminujących.
W ubiegłym tygodniu na stronie Ministerstwa Cyfryzacji pojawiła się informacja o opracowywanym w ministerstwie rozporządzeniu, które ma dostosować przepisy polskiego prawa do wyroku TSUE. W rządowym komunikacie zwrócono uwagę na to, że obecne wzorce dokumentów używają określeń „kobieta” i „mężczyzna”, co „uniemożliwia prawidłowe wpisanie małżeństw osób tej samej płci”. Dlatego projektowane zmiany mają zastąpić owe „archaiczne” określenia zwrotami „neutralnymi płciowo”, by Polska wreszcie dogoniła standardy genderowej Europy...
Prawnicy Ordo Iuris przygotują oczywiście krytyczną analizę prawną rozporządzenia. Kończymy już także pracę nad uruchomieniem internetowej petycji na ten temat oraz przygotowujemy treść wspólnego stanowiska organizacji prawniczych, w którym sprzeciwimy się genderowej rewolucji w polskim prawie.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć v poniższy przycisk
To jednak nie jedyny przykład tego, jak organizacje unijne i międzynarodowe trybunały niszczą polski system prawny pod dyktando genderowych ideologów.
Nasi prawnicy pracują obecnie także nad analizą unijnej dyrektywy, która doprowadziła do przyjęcia w Polsce nowelizacji Kodeksu pracy, wprowadzającej obowiązek „neutralności płciowej” w ogłoszeniach o pracę. Ustawa, wprowadzona pod pretekstem wdrażania w życie prawa unijnego, nakłada na pracodawców obowiązek takiego formułowania stanowiska pracy, by nie sugerować żadnej preferencji co do płci kandydata. Owa „neutralność” nie została jednak ściśle zdefiniowana, co prowadzi do totalnego chaosu, niepewności pracodawców i... prawdziwych, ideologicznych absurdów.
Bo przecież w dobie ideologii gender nie wystarczy już napisać, że szuka się „lekarza/lekarki” czy „księgowego/księgowej”. Wśród decydentów unijnych, którzy odpowiadają za przygotowanie dyrektywy wdrażającej ową „neutralność” płciową, nie od dziś przecież panuje przekonanie, że płci jest więcej niż dwie...
Dyrektorzy polskich szpitali już zastanawiają się, jak mają wdrożyć nowe przepisy, bo przecież „lekarz” (legitymujący się z prawem do wykonywania zawodu) to nie to samo co „osoba lecząca”, którą w gruncie rzeczy może być każdy... Wymogu owej „neutralności płciowej” nie spełnia zresztą nawet... „ustawa o zawodzie lekarza i dentysty”, będąca podstawą prawną dla działalności pracowników służby zdrowia.
Choć wszystko to wydaje się absurdem, to sprawa jest jak najbardziej poważna, bo za naruszenie przepisów o „neutralności stanowisk w procesie rekrutacji” pracodawcy już za kilka miesięcy może grozić mandat od Państwowej Inspekcji Pracy. Od teraz każda rekrutacja będzie dla pracodawców jak „pole minowe”, na którym nigdy nie będą mieć pewności czy nie będą musieli płacić kar za dyskryminację.
Niestety wszystko to pokazuje, jak ważne jest dziś interweniowanie na forum unijnym. Coś, co dla części Polaków może się wydawać tylko odległym procesem przez sądem w Strasburgu czy Luksemburgu, może w rzeczywistości prowadzić do prawdziwych genderowych rewolucji w naszych dokumentach. A każdy projekt unijnej dyrektywy czy rozporządzenia, może stać się obowiązującym w Polsce prawem – prawem często realnie utrudniającym nam życie, o czym przekonują się właśnie osoby odwiedzające Kraków, gdzie od 1 stycznia 2026 roku wprowadzono (narzucone nam w ramach „kamieni milowych KPO”) Strefy Czystego Transportu. Dziś Kraków stał się już miastem zakazanym dla kierowców starszych samochodów, którzy muszą płacić za każdą godzinę spędzoną w mieście, bo za nieuprawniony wjazd do Strefy Czystego Transportu grozi kara w wysokości do 500 zł. A to i tak tylko łagodne przepisy okresu przejściowego, bo od 2029 r. po prostu nie będzie żadnej możliwości, by wjechać do Krakowa samochodem, nie spełniającym norm emisji.
Dlatego aktywność prawników Ordo Iuris na arenie międzynarodowej jest tak istotna. To właśnie na forum organizacji unijnych i międzynarodowych trybunałów zapadają decyzje, kluczowe dla codziennego życia mojego i Pana.
Będę Panu wdzięczny za wsparcie naszych interwencji na forum międzynarodowym.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć v poniższy przycisk
Nigdy – od początku obecności Polski w Unii Europejskiej – nasza suwerenność nie była pod takim ostrzałem jak w ostatnich tygodniach.
18 grudnia sędziowie TSUE wydali orzeczenie, którego uznanie oznaczałoby praktyczny koniec suwerenności Polski. Trybunał ogłosił, że „Polska nie może powoływać się na swoją tożsamość konstytucyjną, aby uchylić się od respektowania wspólnych wartości” zapisanych w unijnych traktatach.
Konstytucja RP jasno stanowi, że „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej”. Traktaty UE równie mocno podkreślają, że TSUE ma prawo do wydawania wyroków w granicach kompetencji przyznanych Unii przez państwa członkowskie. Co z tego, skoro sędziowie TSUE uznali, że prawo unijne stoi ponad konstytucjami krajowymi, a o tym, jakie kompetencje ma TSUE decydować może... tylko TSUE!
Nikt o zdrowych zmysłach nie powinien mieć już złudzeń – na naszych oczach umacnia się dyktatura unijnych urzędników. Jeśli Polska ma pozostać państwem suwerennym – musimy pilnie rozpocząć reformę wspólnoty europejskiej.
Dlatego robimy, co w naszej mocy by uratować polską niepodległość. Opublikowaliśmy wspólne stanowisko pięciu polskich organizacji prawniczych, w którym podkreślamy, że wypowiedź TSUE nie jest wiążącym wyrokiem i nie obowiązuje Polski, bo została wydana bez adekwatnej podstawy prawnej i wzywamy organy unijne do „poszanowania prawa wewnętrznego suwerennych Państw Członkowskich tworzących Unię Europejską oraz prawa pierwotnego UE”.
Przygotowaliśmy analizę projektu nowego unijnego budżetu, w którym zaproponowano powiązanie wypłaty środków unijnych z przestrzeganiem przez państwa członkowskie zasad praworządności, analizę raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego na temat transparentności finansowania organizacji pozarządowych z budżetu Unii Europejskiej oraz komentarz do analizy biura analitycznego Parlamentu Europejskiego, podsumowującego 5 lat obowiązywania mechanizmu „pieniądze za praworządność”, wykorzystywanego przez eurokratów do finansowego szantażowania Polski.
Cały czas promujemy także naszą odpowiedź na postępujący proces centralizacji UE, zmierzający nieuchronnie do likwidacji resztek suwerenność państw członkowskich i zbudowania unijnego „superpaństwa”. Nasza odpowiedź to „Wielki reset” – przygotowany we współpracy z węgierskim Mathias Corvinus Collegium raport, w którym prezentujemy dwa scenariusze reformy Unii Europejskiej, która pozwoliłaby na przywrócenie demokracji i suwerenności państwom członkowskim.
Sukces raportu przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Został już przetłumaczony na 5 języków, zaprezentowany w Stanach Zjednoczonych i 6 europejskich stolicach. Trafił do setek kluczowych decydentów unijnych i naszych partnerów ze Stanów Zjednoczonych. Ostatnio to nasz raport został wskazany jako inspiracja dla premier Włoch Giorgii Meloni w obszernym reportażu włoskiej telewizji RAI, a Premier Mateusz Morawiecki przedstawił własny raport, prezentując koncepcję Europy Strategicznych Partnerstw, będący przykładem doskonałej implementacji założeń naszego raportu. Radosław Sikorski kilka dni temu alarmował, że przemówienie Prezydenta Nawrockiego o reformie Unii powtarzało szereg tez raportu Ordo Iuris.
Teraz idziemy za ciosem! Już w najbliższy czwartek pojadę do Budapesztu, by osobiście uczestniczyć w premierze nowego raportu, przygotowanego we współpracy węgierskiego Mathias Corvinus Collegium, Migration Research Institute i Instytutu Ordo Iuris. Raport będzie poświęcony temu, jak państwa członkowskie UE mogą odzyskać kontrolę nad własną polityką migracyjną, niszczoną konsekwentnie przez organy unijne.
Wszystko to robimy w jednym celu – aby nie oddać za darmo polskiej niepodległości, która nigdy w XXI wieku nie była tak zagrożona jak dziś. Jesteśmy to winni naszym przodkom, którzy za polską niepodległość oddawali swoje życie.
My nie musimy bronić Ojczyzny z bronią w ręku, bo bój o polską suwerenność toczy się w gabinetach decydentów. Ale musimy podjąć walkę na polu prawnym.
Wierzę, że toczymy ten bój także w Pana imieniu. Dlatego będę Panu bardzo wdzięczny za wsparcie nas w tej batalii, która niewątpliwie wkracza w swój kluczowy etap.
Można to uczynić udzielając jednorazowej darowizny na rzecz Instytutu lub dołączając do Kręgu Przyjaciół Ordo Iuris, zrzeszającego naszych stałych Darczyńców, którzy są podstawą finansowania naszej pracy.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć v poniższy przycisk
Ustaw stałe zlecenie i dołącz do naszej misji.
Bezprawny wyrok TSUE. Jego uznanie to koniec polskiej niepodległości
Wspomniany, grudniowy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest największym atakiem na polską suwerenność, jakiej dopuścił się międzynarodowy trybunał od początku swojego istnienia. Sędziowie TSUE uznali bowiem, że Polska naruszyła Traktat o Unii Europejskiej, uznając wyższość swojej konstytucji nad prawem UE.
Wyrok TSUE jest skutkiem skargi Komisji Europejskiej, wniesionej w związku z dwoma wyrokami polskiego Trybunału Konstytucyjnego z 2021 roku, w których sędziowie TK potwierdzili niekonstytucyjność traktatów unijnych w zakresie, w jakim pozwalają one polskim sądom kontrolować legalność powołań sędziowskich. Polski Trybunał Konstytucyjny potwierdził w swoich orzeczeniach oczywisty fakt, że Polska nigdy nie przekazała Unii Europejskiej kompetencji w zakresie organizacji sądownictwa, a Konstytucja RP ma pierwszeństwo przed prawem UE.
Podobne wyroki wydano zresztą nie tylko w Polsce. Prawnicy Ordo Iuris już w 2021 r. przygotowali zestawienie orzecznictwa wybranych państw członkowskich Unii Europejskiej (Niemcy, Włochy, Dania, Czechy, Hiszpania, Francja, Rumunia), z którego jednoznacznie wynika uznawanie przez te państwa pierwszeństwa rodzimych konstytucji przed prawem traktatowym Unii Europejskiej.
Sędziowie TSUE zupełnie bezprawnie uznali jednak, że prawo Unii Europejskiej ma pierwszeństwo przed polską Konstytucją, podważając tym samym całe dotychczasowe rozumienie traktatowej zasady kompetencji przyznanych. Traktaty unijne stanowią bowiem, że „Unia działa wyłącznie w granicach kompetencji przyznanych jej przez Państwa Członkowskie w Traktatach”, a „wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w Traktatach należą do Państw Członkowskich”.
Traktaty przekazują zatem TSUE prawo do wydawania wyroków tylko w granicach kompetencji przyznanych UE przez państwa członkowskie. Tymczasem sędziowie z Luksemburga uznali, że to oni będą decydować o tym, jakie kompetencje przekazano Unii, zapominając, że to państwa członkowskie powołały do życia UE, i to one określiły zakres kompetencji, jakie będą przysługiwać UE. Jeśli instytucje unijne mają być jedynymi organami właściwymi do oceniania tego, co mieści się w kompetencjach UE, to zasada przyznania, na której opiera się Unia, staje się fikcją.
Nic dziwnego, że w sytuacji tej rażącej uzurpacji kompetencji przez unijne trybunał sądy konstytucyjne największych państw unijnych – Francji i Niemiec – przyjęły tzw. koncepcję "ultra vires" (łac. "poza uprawnieniami"), zgodnie z którą jakiekolwiek działania podejmowane przez UE poza zakresem jej kompetencji traktatowych są po prostu nieważne i niewiążące prawnie w porządku prawnym danego państwa.
Dlatego – wspólnie z Niezależnym Stowarzyszeniem Prokuratorów Ad Vocem, Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Sędziowie RP, Stowarzyszeniem Prawnicy dla Polski i Warszawskim Seminarium Aksjologii Administracji – przygotowaliśmy wspólne stanowisko, w którym podkreślamy, że wypowiedź TSUE nie jest wiążącym wyrokiem ani decyzją traktatową i nie obowiązuje państw Unii Europejskiej. Stanowisko TSUE „pozostanie jedynie pomnikiem federalistycznego imperializmu opartego na myśli włoskiego komunisty Altiero Spinellego”.
Wzywamy jednocześnie unijne instytucje do poszanowania prawa krajowego, a polskie władze do zakończenia politycznych sporów wokół wymiaru sprawiedliwości i do ochrony konstytucyjnych praw obywateli.
Na marginesie zwracamy także uwagę na to, że – zgodnie z traktatami unijnymi – każde państwo ma prawo desygnować jednego sędziego do TSUE, a zgłaszani przez poprzedni rząd kandydaci byli odrzucani z przyczyn politycznych, co każe postawić pytanie o to, czy Polska w ogóle jest związana orzeczeniami organu, w którym powinna mieć swojego przedstawiciela, ale z przyczyn politycznych do dzisiaj jej traktatowe prawo nie jest zrealizowane.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć v poniższy przycisk
Eurokraci chcą nas szantażować naszym własnymi pieniędzmi
Innym, wielkim zagrożeniem dla polskiej suwerenności jest nowy projekt unijnego budżetu na lata 2028-2034, w którym zaproponowano powiązanie wypłaty wszystkich funduszy z budżetu Unii Europejskiej z przestrzeganiem przez państwa członkowskie zasady praworządności.
W naszej analizie podkreślamy, że uzależnienie przyznawania środków unijnych od przestrzegania zasady praworządności stwarza ryzyko wywierania wpływu przez instytucje europejskie na państwa członkowskie, a instytucje unijne już przetarły szlaki dla wykorzystywania arbitralnych zarzutów o rzekomy brak praworządności do cynicznego, politycznego szantażowania państw „nieposłusznych”. Piszemy też, że zgoda na uzależnianie wypłat środków unijnych od przestrzegania zasad „praworządności” jest szczególnym zagrożeniem zwłaszcza dla Polski – w związku z wyrokiem TSUE z września ubiegłego roku, w którym Trybunał w Luksemburgu stwierdził, że do nieuznania składu orzekającego za „sąd” w rozumieniu prawa UE wystarczy, że tylko jeden sędzia będzie wybrany przez organ do tego nieuprawniony w rozumieniu prawa UE. W praktyce oznacza to, że TSUE zawsze może stwierdzić, iż w Polsce nie funkcjonuje niezależne sądownictwo i to wola polityczna eurokratów będzie decydować o tym, czy takie stanowisko zostanie wobec Polski użyte.
Przygotowanie przez Komisję Europejską projektu budżetu Unii Europejskiej to jednak dopiero pierwszy krok w złożonym procesie ustalania Wieloletnich Ram Finansowych. Teraz Komisja będzie prowadzić negocjacje z Parlamentem Europejskim oraz państwami członkowskimi (w ramach Rady Unii Europejski |