Cześć,
Najlepszy moment na reakcję był wtedy, gdy usłyszałaś pierwsze „nie”.
To było to jedno, pierwsze „nie” rzucone mimochodem przed posiłkiem, który dziecko jadło zawsze. To „nie chcę”, które brzmi niewinnie, a potrafi być początkiem czegoś większego.
Bo prawda jest taka, że kryzys przy jedzeniu rzadko zaczyna się wielką sceną. Najczęściej zaczyna się drobnostką. Jednym „nie lubię”.
I czasem najbardziej dezorientujące jest to, że to „nie lubię” pojawia się kompletnie bez logiki: przecież wczoraj były dwie dokładki. przecież jeszcze tydzień temu to był hit. przecież dziecko samo prosiło.
I teraz najważniejsze:
to nie samo „nie” dziecka decyduje o tym, jak długo potrwa kryzys jedzeniowy, tylko reakcja rodzica na to „nie”.
Bo odmowa jedzenia może być etapem. Może być próbą kontroli. Może być testem granic. Może być zmęczeniem, przebodźcowaniem, sezonem infekcyjnym, skokiem rozwojowym… czymkolwiek.
Ale to, co z tego zostanie, zależy w ogromnej mierze od tego, co wydarzy się po naszej stronie.
I zanim się obejrzysz, w domu pojawia się coś, czego nikt nie chciał: regularna wojna podjazdowa o jedzenie.
Albo druga skrajność — ta, która wygląda jak święty spokój, ale w środku zostawia ciężar: poddanie się. Czyli podawanie wyłącznie tego, co dziecko akceptuje, bo „przynajmniej coś zje” i „nie mam już siły”.
Jeśli jesteś w którymś z tych miejsc, to chcę Ci powiedzieć, że że jeszcze można to odkręcić bez względy na o ile lat ma dziecko.
Poniżej znajdziesz klucz do rozwiązania tej pętli, która utrudnia Wam, życie. Kliknij po zmianę
https://szczesliwedziecko.com.pl/funnel/smak-spokoju-rodzicielska-zlosc-mieso-i-przepisy-ct/smak-spokoju
Pozdrawiam ciepło,
Monika
|