|
Cześć!
Wyobraź sobie, że Twoje ciało działa jak lodówka.
Nie taka, którą trzeba „zamknąć na kłódkę”, jak próbują to tłumaczyć niektórzy trenerzy, tylko normalna lodówka, z której korzysta się każdego dnia.
W ciągu dnia zjadasz śniadanie, obiad, kolację i czasem coś pomiędzy. bo jesteśmy normalnymi ludźmi i każdemu zdarza się przekąska.
Jeśli jesz tyle, ile wynosi Twoje zapotrzebowanie kaloryczne, „lodówka” jest po prostu pełna.
Nic się nie dzieje - waga stoi w miejscu.
Kluczowy jest jednak zamrażalnik.
Gdy zjadasz mniej kalorii, niż potrzebuje Twoje ciało, organizm zaczyna sięgać po zapasy energii.
A tym zapasem jest właśnie tkanka tłuszczowa.
To dokładnie tak, jakbyś wyciągał jedzenie z zamrażalnika, kiedy w lodówce zaczyna brakować miejsca.
Jeśli natomiast przez dłuższy czas dostarczasz więcej kalorii, niż potrzebujesz, nadwyżka nie znika w magiczny sposób.
Zostaje odłożona na później - w postaci tłuszczu.
I właśnie dlatego problemem nie są węglowodany, konkretne produkty ani „zakazane jedzenie”.
Jedzenie bogate w węglowodany nie jest automatycznie złe i nie zamienia się w tłuszcz tylko dlatego, że je zjadłeś.
Nie tyje się od konkretnego produktu - tyje się od nadmiaru kalorii.
PS. Jeżeli chcesz więcej takich rad, ale w formie wideo, odwiedź mojego Youtube'a.
Zespół Metoda 3F
|