|
Cześć,
kilka dni temu rozmawiałem z kimś, kto teoretycznie miał wszystko poukładane.
Praca. Życie. Normalne relacje z ludźmi.
A jednak — gdy chodziło o kobiety — scenariusz w kółko był ten sam.
Rozmowy startowały okej. Czasem nawet bardzo dobrze. Po czym… gasły.
Bez dramatu. Bez jednej „złej randki”. Po prostu kontakt się urywał i zostawało to jedno pytanie:
„Co ja właściwie robię nie tak?”
I to nie był ktoś, kto szuka kogokolwiek. To był ktoś, kto chce normalnej, wartościowej relacji, ale ma wrażenie, że ciągle trafia w ten sam mur.
W trakcie rozmowy wyszło coś ciekawego.
Problem rzadko leży w wyglądzie czy pewności siebie. Częściej w tym, że wiele relacji od początku układa się tak, że: – jedna strona ciągnie rozmowę – druga tylko reaguje
Odpisze. Spotka się. Uśmiechnie. Ale nie dokłada nic, co buduje ciąg dalszy.
I kiedy to powtarza się kilka razy, człowiek zaczyna brać to do siebie.
Jeśli masz podobnie — jeśli często to Ty inicjujesz, podtrzymujesz i „ciągniesz”, a potem wszystko po cichu się rozpływa — to możliwe, że dotykasz dokładnie tego samego mechanizmu.
Jeśli chcesz, możesz umówić się na konsultację z moim zespołem. Przejdziemy przez Twoją sytuację i sprawdzimy, gdzie dokładnie znika to zaangażowanie i co da się z tym zrobić.
Zobacz krótkie wideo i umów się na rozmowę.
Pozdrawiam Maciej
(wypełnij ankietę zgłoszeniową a my do Ciebie oddzwonimy)
PS. Ta konsultacja jest dla osób, którym naprawdę zależy na relacji „na serio”, a nie na kolejnych rozmowach bez ciągu dalszego.
|