Czyli o marudzeniu i niezdecydowaniu słów kilka
 ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌ ‌

Cześć,

Każdego dnia to samo: cokolwiek zaproponujesz, dziecko mówi „nie mam ochoty”, „nie lubię”, „nie chcę”.
A przy tym  „Mamo, jestem głodny!”


Czujesz, że nie da się mu dogodzić.

Że sam nie wie czego chce ale zdecydowanie wie ,że nie ma ochoty na to co akurat jest w domu. 
Wieczne niezdecydowanie. Ty się spieszysz, on nie wie, co chce na śniadanie.
Do tego śniadaniówka — znów konieczne chce coś, czego w domu nie ma. Tłumaczenie nic nie daje. On przecież „chce teraz”.


Zmęczenie, frustracja, poczucie, że ciągle gotujesz na jego życzenie, a wszystko inne jest „be”.