Tydzień zaczyna się dużym skandalem w świecie polskiej nauki.

Poniedziałek, 26 stycznia 2026
redaktor naczelny Wyborczej Bydgoszcz
Dzień dobry,

ten tydzień zaczyna się nam dużym skandalem w świecie polskiej nauki. Paweł Marcinkiewicz ujawnia, w jaki sposób jeden z pogromców plagiatorów z Uniwersytetu Warszawskiego, sam popełnił plagiat.  Chodzi o prof. Piotra Tafiłowskiego z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii w Katedrze Informatologii.  Naukowiec zawodowo pasjonuje się wiekami średnimi i ówczesną komunikację społeczną oraz historią mediów. Sprawa jest tym bardziej zaskakujące, że wykładowca UW przedstawiał się jako twardy obrońca zasad w nauce. Prof. Tafiłowski zgania winę na wydawcę książki, w której doszło do plagiatu. A wydawca odpowiada: - Mój błąd, że uwierzyłem profesorowi, osobie, która powinna być na wysokim poziomie etycznym i zachowywać jakieś podstawowe standardy. Nie podejrzewałem, że mógłby tak oszukiwać.

Ze świata nauki przejdźmy do polskiej fabryki i złego przykładu traktowania pracowników. Marcin Wójcik w swoim reportażu opisuje historię Krystyny Lisickiej, która przez 20 lat pracowała na taśmie. 20 lat na umowie-zleceniu. Wszystko w świetle prawa, którego zmiany nie widać, choć była zapowiadana. Premier Donald Tusk nie zgodził się jednak na projekt ustawy o reformie Państwowej Inspekcji Pracy. Uznał, że wymaga poprawek. Głównie chodziło o brak zgody na to, żeby inspektor mógł nakazać pracodawcy zmianę umowy cywilnoprawnej w etat w przypadku, jeśli dojdzie do wniosku, że praca ma charakter stały. Ministra
rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, zapewnia, że prace nad poprawioną ustawą są na ukończeniu. Cel: koniec z patologią umów śmieciowych i łamaniem prawa pracy.

Jeśli już jesteśmy przy ważnych reformach, trzeba wspomnieć, że nie obędzie się bez zmian w finansowaniu ochrony zdrowia. Dlaczego? Bo już teraz do utrzymania Narodowego Funduszu Zdrowia brakuje 23 mld zł. Skąd je wziąć? Leszek Kostrzewski zaczął dociekać, jakimi kwotami rolnicy zasilają Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. Będziecie zaskoczeni. I to bardzo.

Wszystkie te sprawy bledną, gdy wczytamy się w relację Piotra Andrusieczki. Spędził czas z mieszkańcami Kijowa, którzy po atakach Rosjan pozbawieni są prądu i ogrzewania. - Pokazujcie, co się u nas dzieje, żeby w końcu coś się zmieniło - błagają mieszkańcy stolicy Ukrainy. Młoda Ukrainka mówi, że w mieszkaniu ma 5 stopni. Napełnia gumowe termofory wrzątkiem i kładzie je do łóżka. Na noc zakłada trzy bluzki, dwie pary spodni i szlafrok.

Szczególnie polecam ten tekst wszystkim, którym wojna w Ukrainie spowszechniała. Ludzie, którzy mogliby żyć w spokoju i dobrobycie, już prawie cztery lata cierpią z powodu rosyjskiej agresji.

Dodajmy jeszcze na koniec dobrą wiadomość. Według wstępnych wyliczeń Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała wczoraj ponad 183 mln zł. Zostaną przeznaczone na wsparcie gastroenterologii dziecięcej.
To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.
TEMATY DNIA
NIE PRZEGAP
POLSKA MISTRZEM POLSKI