Bunt utopiony we krwi
Teokratyczny reżim w Iranie znalazł się w krytycznej sytuacji po stłumieniu masowych protestów społecznych, które były największym zrywem w tym kraju w ostatnich latach. Doniesienia mówią, że najwyższy przywódca Ali Chamenei ukrywa się w podziemnym bunkrze, a administracją zajmuje się jego syn. Protesty były wynikiem gwałtownie pogarszających się warunków życia i gospodarczego upadku zasobnego w ropę kraju, którego przychody trafiają do skorumpowanych struktur władzy. W tle pojawiają się spekulacje o możliwej interwencji USA i Izraela, choć eksperci zwracają uwagę, że opozycja nie ma lidera, mimo że nawet 80 proc. społeczeństwa sprzeciwia się obecnemu systemowi. Analitycy oceniają, że reżim pozostaje skonsolidowany i nie cofnie się przed niczym, aby utrzymać władzę, licząc na przetrwanie do końca kadencji prezydenta Trumpa.
Tymczasem jemeńscy rebelianci Huti zagrozili atakami na amerykański lotniskowiec USS Abraham Lincoln, który zbliża się do Zatoki Omańskiej, publikując fotomontaż przedstawiający płonący okręt jako wyraz wsparcia dla Iranu po groźbach militarnych Donalda Trumpa. Prezydent USA skierował okręty w rejon Bliskiego Wschodu „na wszelki wypadek” i wyznaczył dwie czerwone linie, których przekroczenie może pociągnąć za sobą interwencję USA – zabijanie pokojowych demonstrantów i masowe egzekucje aresztowanych protestujących. Według amerykańskiej organizacji praw człowieka liczba ofiar śmiertelnych tłumienia protestów w Iranie wynosi 5848, aresztowano ponad 41 280 demonstrantów, choć oficjalnie irańskie władze podają znacznie niższe liczby.
Międzynarodowe zaangażowanie Donalda Trumpa odciąga go najwyraźniej od spraw amerykańskich. A w USA z czołówek mediów nie schodzi temat wydarzeń z Minnesoty. Trump w rozmowie z „Wall Street Journal” zasugerował możliwość wycofania federalnych agentów imigracyjnych z Minneapolis po tym jak funkcjonariusze zastrzelili tam 37-letniego Alexa Prettiego, choć podkreślił, że jego administracja nadal bada sprawę. Trump skrytykował ofiarę funkcjonariuszy za posiadanie broni podczas protestu, określając ją jako „niebezpieczną i nieprzewidywalną”, ale zaznaczył też, że „nie lubi strzelania”.
I przy okazji – uważajcie Państwo na siebie na ulicach. Jest bardzo ślisko! Zima jeszcze nie odpuszcza.