|
Dzisiaj chcę Ci napisać o odwadze, ale w miejscu, w którym mało kto jej szuka.
Bo większość z nas myśli, że odwaga jest potrzebna wtedy, kiedy dzieje się „wielka rzecz”: zmiana pracy, ważna rozmowa, decyzja, ryzyko. A ja widzę, że odwaga najczęściej… pęka w codzienności. I bardzo często pęka właśnie wtedy, kiedy mówimy: „odpoczywam”.
Teraz jest czas ferii, przerw zimowych, urlopów. I naturalnie — człowiek chce odpuścić. Tylko że jest taki rodzaj „odpoczynku”, który wcale nie daje odpoczynku. To jest ten odpoczynek, po którym wracasz do życia z wrażeniem, że jesteś „cięższa”: mniej energii, więcej chaosu w głowie, większa drażliwość, większe odwlekanie, trudniej się zebrać, trudniej wrócić do rytmu. Niby miało być lżej — a w praktyce robi się jeszcze trudniej.
Dlaczego tak się dzieje i co ma do tego odwaga?
Bo w przerwie często wracamy do trybu, w którym umysł przejmuje ster: szuka szybkiej ulgi, szybkiej przyjemności, rozproszenia, ucieczki od napięcia. To może być telefon, seriale, podjadanie, przewijanie, „jeszcze chwilę”, „jutro zacznę”. I to nie jest „złe” ani „głupie”. To jest po prostu automatyczny sposób radzenia sobie z przeciążeniem.
Tyle że ten automatyzm ma cenę: im częściej uciekasz od napięcia w szybkie rozproszenie, tym mniej masz kontaktu z tym, co naprawdę Cię wzmacnia. A potem — kiedy przerwa się kończy — powrót do obowiązków zaczyna się nie z miejsca spokoju, tylko z miejsca lęku: „czy ja to ogarnę?”, „czy znów zawalę?”, „ile ja straciłam czasu?”. I właśnie wtedy odwaga jest najbardziej potrzebna.
I teraz najważniejsze: odwaga nie znika dlatego, że odpoczywasz. Odwaga znika wtedy, kiedy odpoczynek staje się bezwładnym dryfowaniem, w którym umysł znowu rządzi nawykowo. Bo odwaga w praktyce jest jedną umiejętnością: zrobić wybór zanim włączy się automatyczna reakcja. Nie wielki wybór „zmieniam życie”. Tylko mały: „widzę, że uciekam — i wracam do siebie”.
Jak naprawdę działa odwaga (prosto i praktycznie)
- Odwaga nie usuwa strachu.
Odwaga sprawia, że strach przestaje być kierownicą. To ogromna różnica. Możesz czuć niepewność i mimo to zrobić właściwy krok.
- Odwaga rośnie, gdy przestajesz wierzyć każdej myśli.
Bardzo często „brak odwagi” to wcale nie brak mocy. To zbyt szybkie uwierzenie narracji typu: „nie dam rady”, „nie wypada”, „co ludzie powiedzą”, „a jeśli się ośmieszę?”. To są tylko myśli. To nie jesteś Ty.
- Odwaga pojawia się, gdy masz jasny punkt oparcia.
Czyli nie „motywację”, tylko prosty, konkretny kierunek: co wybieram i dlaczego. Wtedy nie musisz walczyć ze sobą — po prostu wiesz, w którą stronę iść.
- Odwaga potrzebuje małych dowodów.
Nie wielkich deklaracji. Małych, powtarzalnych działań, które dają umysłowi sygnał: „jestem osobą, która dotrzymuje sobie słowa”. I to jest prawdziwe uwolnienie mocy.
I teraz ważne: jeśli czytasz to i czujesz, że temat odwagi dotyka Cię mocno, to ja nie chcę dawać Ci kolejnej „uniwersalnej porady”. Bo odwaga ma różne źródła i różne blokady — u jednej osoby będzie to lęk przed oceną, u innej perfekcjonizm, u innej brak granic, u jeszcze innej poczucie, że „muszę być gotowa w 100%”.
Dlatego przygotowałam Test Odwagi. Po to, żebyś dostała wskazówki dopasowane do Ciebie: co Cię najczęściej zatrzymuje, jaki masz typ odwagi (i czego potrzebujesz), oraz jakimi 2–3 krokami najszybciej uruchomić w sobie moc wyboru.
|