|
Cześć!
Krótka rada na dziś, szczególnie jeśli w planach są ferie i hotelowe śniadania.
Bufet bywa dla dzieci ekscytujący… i przytłaczający jednocześnie.
Za dużo zapachów, za dużo możliwości, za dużo bodźców — i zamiast śniadania mamy gotowy przepis na katastfofę.
Patent na spokojny bufet:
-
Najpierw talerz z jednym pewniakiem
Nie „spróbuj wszystkiego”. Tylko coś znanego jako punk wyjścia.
-
Jedna nowość — mikro
Dosłownie jedna rzecz. W ilości „na spokojnie”. Nie jako test.
-
Dziecko wybiera z dwóch opcji
Nie z dwudziestu. Ty filtrujesz, ono decyduje. Mniej napięcia.
-
Kończymy temat
Nie negocjujemy, kiedy dziecko nie może się zdecydować, nie skupiamy się na tym co i ile dziecko zjadło.
Jeśli chcesz mieć więcej scenariuszy (hotel, restauracja, wyjazd, zmiana rutyny) — to w moim kursie dla rodziców niejadków masz je rozpisane krok po kroku:
https://szczesliwedziecko.com.pl/funnel/smak-spokoju-rodzicielska-zlosc-mieso-i-przepisy-ct/smak-spokoju
Pozdrawiam ciepło,
Monika |
|
|
|