Trump zawiódł. Ale nie jego ludzie
Naprawdę trudno było sobie wyobrazić, że po opublikowaniu przed Departament Stanu dwóch i poł miliona stron archiwów Jeffreya Epsteina ktoś przebije popularnością jego pośmiertną obecność w sieci. Naturalnym kandydatem wydawał się oczywiście Donald Trump, ale nie wydarzyło się nic takiego, co by z jego udziałem wprowadziło światową opinię publiczną w stan szczególnej egzaltacji. Nie doszło do amerykańskiej inwazji na Iran, desantu na Kubę, czy nagłego i niespodziewanego końca wojny w Ukrainie.
Krótkimi słowy Donald Trump zawiódł. Ale nie jego ludzie. A zwłaszcza jedna postać, Thomas Rose, ambasador Trumpa nad Wisłą. Po tym, jak wschodząca gwiazda lewicy, Włodzimierz Czarzasty ogłosił publicznie, że nie poprze kandydatury Donalda Trumpa do pokojowej Nagrody Nobla, bo ten na nią nie zasługuje, gospodarz rezydencji przy Idzikowskiego w Warszawie, Thomas Rose dramatycznym gestem zerwał stosunki z marszałkiem polskiego Sejmu i zarzucił mu obelżywe potraktowanie swojego prezydenta.
Obelg, jako żywo w enuncjacji Czarzastego nie było, choć marszałek zgrzeszył – w przekonaniu piszącego te słowa – nadmierną ostentacją. Mógł uderzyć w Trumpa po cichu, napisać przyjacielski list z wykrętami, etc. Ale nie; lider lewicy strzelił jak z armaty i wskoczył na pędzącą kulę jak baron Münchhausen. Ambasador Rose wyczuł, że dostaje od losu niezwykłą okazję, by zainwestować w swoją polityczną przyszłość i zaatakował brutalnie polskie przywiązanie do relatywnej suwerenności. Dostało się przy okazji premierowi Tuskowi i zadrżała nasza wiara w wieczysty sojusz między USA i ojczyzną Kościuszki.
Kilka dni minęło, echa histerii Rose’a nie milkną, a jajogłowi zastanawiają się jak wybrnąć z tej dość niesmacznej sytuacji. Podpowiadam; to dość łatwe. Rose’owi trzeba dać zapomnieć (w jego kręgach mechanizm wypierania działa ze szczególną siła), a my kulimy ogon, by marines nie wyprowadzili się znad Wisły pod Bukareszt. A narodowa duma? - spytacie. Honor i godność? Cóż, zostawmy te kwestie koledze Braunowi i jego Konfederacji Korony Polskiej. Bez wątpienia zrobi z tego kolejne punkty w sondażach. Czytajcie „Rzeczpospolitą”, czytajcie rp.pl. Zachęcam. Bogusław Chrabota.