Opcja atomowa w grze
Wraz z rosnącymi wątpliwościami związanymi z amerykańską pomocą w razie agresji Rosji posiadanie broni jądrowej przez państwa europejskie przestaje być tabu. Wręcz zapanowała w wypowiedziach polityków prawdziwa „atomowa gorączka”. Co prawda, wiceszef Pentagonu Elbridge Colby zapewnił w trakcie Konferencji Bezpieczeństwa Monachium, że USA utrzymają atomowy parasol nad europejskimi aliantami, ale ci nie bardzo mu wierzą. Friedrich Merz przyznał już, że prowadził już wstępne, poufne rozmowy z Emmanuelem Macronem w sprawie przystąpienia Niemiec do programu francuskiego odstraszania jądrowego. Podobnie premier Szwecji Ulf Kristersson. Prezydent Polski Karol Nawrocki mówił zaś w niedzielę, że „zbudowanie bezpieczeństwa Polski nawet w oparciu o potencjał jądrowy” jest kierunkiem, który popiera. A podobno już I sekretarz Edward Gierek o takiej broni myślał…
W polskiej polityce z pewnością „opcją atomową” byłoby pojawienie się w niej Rafała Brzoski, założyciela InPostu. Po sukcesie deregulacyjnej inicjatywy SprawdzaMy, która zmieniła się w setki przepisów poprawionych na rzecz obywateli i przedsiębiorców, pytanie brzmi już nie czy, lecz kiedy i w jakiej formule do polityki wejdzie. Tak wynika z rozmów przeprowadzonych przez „Rzeczpospolitą” z różnymi środowiskami biznesowymi i politycznymi, które na poważnie sondują założyciela InPostu. Eksperci są przekonani, że dysponując dużą siłą rażenia ruch pod jego patronatem mógłby zachwiać duopolem PiS–KO.