Zdjęcie przykładowe. Ze względu na dobro naszych podopiecznych nie umieszczamy ich wizerunku.
Piszę do Państwa jako matka, która przez lata bała się mówić.
Dziś już nie boję się o siebie.
Boję się tylko o moje dziecko.
Mam na imię Magdalena. Jestem mamą 17-letniej Julii. Przez większość jej życia nasz dom nie był miejscem bezpieczeństwa. Był miejscem strachu, kontroli, upokorzeń i przemocy. Przemocy fizycznej – bicia, szarpania, ran, które zostawiały ślady na ciele i duszy. Przemocy psychicznej – ciągłych groźb, manipulacji i zastraszania.
Najtrudniejsze do zniesienia były gwałty i brutalne praktyki sadomasochistyczne, których doświadczałam ze strony męża. Przemoc seksualna odbierała mi godność, poczucie bezpieczeństwa i prawo do własnego ciała.
Najbardziej boli mnie myśl, że moja córka dorastała w cieniu tego koszmaru. Widziała i doświadczała przemocy psychicznej i fizycznej. Nie chciałabym, by w dorosłość weszła z przekonaniem, że przemoc jest czymś normalnym, a milczenie jest bezpieczniejsze niż prawda.
Dlatego odeszłam.
Zabrałam córkę i powiedziałam „dość”.
To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu — bo odchodząc, zaczęłam walkę z człowiekiem, który ma więcej pieniędzy, wpływów i możliwości niż ja. Dziś walczę o nasze bezpieczeństwo i przyszłość. O to, by moja córka mogła spokojnie spać. O to, by mogła pójść na studia bez bagażu nieprzepracowanej traumy. O to, by nie wchodziła w dorosłość z przekonaniem, że jej granice nic nie znaczą.
Potrzebujemy wsparcia na:
- specjalistyczną terapię dla Julii, która pomoże jej poradzić sobie z doświadczeniem przemocy,
- pomoc psychologiczną dla mnie, abym mogła być dla niej silnym oparciem,
- profesjonalną pomoc prawną, by skutecznie ochronić nas przed dalszym krzywdzeniem i naciskiem.
To nie jest prośba o „rozwód”.
To jest prośba o pomoc w uratowaniu młodej dziewczyny przed skutkami lat przemocy.
To prośba o szansę na normalne życie. Każda złotówka to realne wsparcie w tej walce. Każde udostępnienie to większa szansa, że moja córka odzyska spokój. Każde dobre słowo to sygnał, że nie jesteśmy same.
Jeśli dziś przeczytałeś ten list – to już jesteś częścią naszej historii.
Proszę, pomóż nam sprawić, by jej dalsza część była historią o ocaleniu, nie o złamaniu.
Z całego serca dziękuję za każdą pomoc i każdą chwilę uwagi.