Sikorski w Sejmie. Czy to było przemówienie przedwyborcze?
Dzień upływa pod znakiem sejmowego exposé Radosława Sikorskiego w sprawie priorytetów polityki zagranicznej. Michał Szułdrzyński zwraca uwagę w komentarzu, że deklarując chęć współpracy z Waszyngtonem jako najważniejszym partnerem militarnym, minister przypomniał moment, gdy pomyślność naszego kraju została poświęcona na ołtarzu geopolitycznych interesów Stanów Zjednoczonych, czyli Jałtę. Jednocześnie Sikorski – zauważa naczelny „Rzeczpospolitej” – „nie lukrował UE”, a „prezydentowi Karolowi Nawrockiemu szczególnie spodobało się porównanie Unii do samochodu z uszkodzonym zawieszeniem. Nawrocki miał satysfakcję z przyznania, że coś w Unii nie działa”.
Z kolei dziennikarz działu zagranicznego „Rz” Jędrzej Bielecki mocno punktuje, że „po raz pierwszy w historii III RP szef MSZ wyraził taką ostrożność wobec sojuszu z USA”. Co prawda, Sikorski starannie podkreślił, że Ameryka pozostaje najważniejszym partnerem naszego kraju, gdy idzie o bezpieczeństwo, ale od razu dodał, że nie możemy być „frajerami”, którzy nie dostrzegają, jak zmienia się Ameryka.
Zdaniem Bieleckiego szef MSZ już ustawia starcie przed wyborami do parlamentu w 2027 r. – jako rozgrywkę między eurorealistami a naiwnymi zwolennikami Ameryki. Ja się zastanawiam, czy Sikorski nie zerka jeszcze dalej – na wybory głowy państwa w 2030 r.
W kwestii kluczowej dla naszego bezpieczeństwa dzień przyniósł ważne wieści także zza oceanu. Według serwisu Axios, w trakcie telefonicznej rozmowy Donald Trump miał zapewnić Wołodymyra Zełenskiego, że rozpocznie prace nad organizacją szczytu przywódców USA, Ukrainy i Rosji. I że chciałby zakończyć wojnę w ciągu miesiąca. Wiemy, że kiedy Trump obiecuje szybkie zakończenie tej wojny, to... obiecuje. A jak będzie ze szczytem?