|
Witam!!
długo zastanawiałam się czy opisać moją sytuację na forum jednak może ktoś miał podobne problemy!
jestem w małżeństwie 12 lat mamy dzieci od zawsze były problemy ciężką nam było się dogadać jednak jakoś sklejaliśmy ciągnęliśmy się wzajemnie do przodu. W pewnym momencie nadszedł kryzys mąż zdradził mnie emocjonalnie wszedł w kontakt z młodszą dziewczyną nawiązali bliską relacje emocjonalną. Ja podejrzewałam że coś jest nie tak ukrywał telefon hasła aż udało mi się dojść do prawdy po czym kobieta sama się przyznała. Był u niej raz na spacerze mnie oszukał że w pracy . Postanowiliśmy to naprawić a naprawa polegała na tym iż patrzyłam jak cierpi po stracie kontaktu z nią mój mąż szukał jej na profilach nie odzywał się do mnie do dzieci. Przyszło otrzeźwienie ja chodziłam na terapię . Przepraszał przysięgał kobieta a raczej dziewczyna mieszkała daleko nie chciała z nim kontaktu i jakoś o niej zapomniał. Mi przysięgał że więcej nie wejdzie w bliższe relacje z kobietami. Uwierzyłam. Ale zaczęło się pisanie ze
znajomymi luźne tematy nic nie kasował jednak nawiązywał kontakty internetowe w których pisał o głupotach zaznaczam że kontakty były z kobietami. Stałam się kontrolująca zazdrosna za co obrywało się mi że wymyślam jestem nienormalna standard . Mąż poszedł do nowej pracy poznał tam dużo młodszą dziewczynę i się zaczęło odnalazłam rozmowy które wynikały iż obydwoje się sobie podobają fascynują się mają zainteresowania itd… myślałam że oszaleje schemat podobny. Niby się skończyło … przeprosił jednak już kontaktu nie zerwał z nią . Zaczął kasować rozmowy, ja trochę węszyłam więc wiedziałam że kontakt jest. Mimo iż było trochę ciszy później podejrzewam iż pisali codziennie a mąż zaczął się odsuwać ode mnie nie odzywał się w domu obecny był ciałem. Myślę że spotkali się parę razy bo mąż jej coś załatwiał. Dowiadywałam się po czasie. Gdy było mu ciężko początkowo siadałam z nim rozmawiałam starałam
się zrozumieć a on był w innym świecie. Wszystko zostawało na mojej głowie plus świadomość że jest ktoś… po czasie wyszło że dostawała od niego prezenty. Myślałam że oszaleje. Gdy mleko się wylało nie rozmawialiśmy 3 miesiące mijaliśmy się żyliśmy swoim życiem ja cierpiałam i czekałam …. Ich kontakt się urwał nie wiem do końca czy z jej strony było zaangażowanie z mojego męża myślę że tak. Pracują do dziś … Razem mąż po kryjomu coś jej pomaga coś załatwia niby ona ma swoje życie oczywiście jej nr ukryty rozmowy kasowane wiem że ona kogoś ma … ja wychodzę na głupią. Po ostatnim załatwieniu dla niej przysługi wybuchałam mąż się obraził stwierdził że ma prawo pomóc a ja sobie wymyślam nie odzywa się olewa wszystko… gdybym o tym nie wspominała żylibyśmy cudownie bo wydaje mi się że zrozumiał że to nie miało sensu jednak nie widzi problemu w pomocy jej która mnie rani … tyle o tym rozmawialiśmy a on i
tak swoje zrobi. Woli nie odzywać się do mnie mówić że mu obojętne co będzie … wiedząc że nienawidzę ciszy braku rozmów. I czasem myślę że zapomnieć o temacie i nie drążyć nie szukać czy jej pomaga skoro ona żyje swoim życiem czy wziąć walizkę wyjechać bez słowa na kilka dni i kazać mu odejść … jestem niezależna finansowo poradzę sobie tylko nie wiem czy psychicznie dam radę … on ma pretensje o nadmierną kontrolę wiem że czasem przesadzam ….
|