Któryż to raz za mojego życia Bliski Wschód zapłonął? Tracę rachubę, choć w ostatnich miesiącach bieg historii w tym niebezpiecznym regionie świata przyśpiesza.
USA i Izrael znowu bombardują Iran, zapewne oglądaliście Państwo zdjęcia zamienionej w gruzy rezydencji ajatollaha Chameneiego. A Iran odpowiada pociskami celując w amerykańskie bazy wojskowe nad Zatoką Perską. Widziałem film pokazujący uderzenie irańskiego drona w kopułę amerykańskiego radaru w Bahrajnie.
Donald Trump człowiek, który pożąda pokojowego Nobla i stworzył Radę Pokoju, by (to powód oficjalny) usprawnić działanie ONZ, wszczął wojnę. Po co? By podnieść słupki poparcia? By przykryć skandale związane z ujawnianiem akt przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina? W to, że Trump kazał bombardować Iran, by wesprzeć irańską opozycję i obalić teokratyczny reżim, nie wierzę.
Takiego reżimu nie da się zniszczyć nalotami, odpowie brutalnie.
Patrząc na efekty amerykańskiej polityki na Bliskim Wschodzie. Boję się konsekwencji takich działań.
Już drożeje benzyna, a to może być tylko początek.