W cieniu wojny
Po poniedziałkowej sesji na GPW można było mieć wątpliwości, jak inwestorzy zareagują na weekendowy atak USA i Izraela na Iran. Początek wtorkowej sesji przyniósł gwałtowny (choć przewidywany przez część analityków) odwrót od akcji oraz zwyżkę ropy naftowej i dolara. Niewiele lepiej sytuacja wyglądała na innych światowych giełdach.
W rozmowie z Fox News premier Izraela Beniamin Netanjahu przyznał, że wojna Izraela przeciw Iranowi może „potrwać przez pewien czas”, ale zapewnił, że nie będzie trwała latami. Niedługo potem z Arabii Saudyjskiej napłynęły informacje o ataku irańskich dronów na amerykańską ambasadę w Rijadzie.
– Nie jesteśmy bezpośrednio zagrożeni działaniami wojennymi, ale możemy dostać rykoszetem – mówi mojej redakcyjnej koleżance Esterze Flieger Marcin Krzyżanowski, orientalista i były Konsul RP w Kabulu. Jak dodaje, „ani w Iranie, ani poza jego granicami nie istnieje żadna zorganizowana struktura polityczna zdolna zjednoczyć różne grupy społeczne i przedstawić spójną wizję tego, co dalej po republice”.
Z kolei Volker Perthes, szef berlińskiej Fundacji Wissenschaft und Politik w rozmowie z Piotrem Jendroszczykiem podkreśla, że „w ostatecznym rachunku administracja USA nie będzie miała nic przeciwko powstaniu w Teheranie nowych władz z udziałem liderów z obecnych irańskich elit”.
Polskie elity zelektryzowała deklaracja, która w poniedziałek po południu padła z ust Donalda Tuska. Premier oświadczył bowiem, że „Polska prowadzi rozmowy z Francją i grupą najbliższych europejskich sojuszników w sprawie zaawansowanego programu odstraszania nuklearnego”. W odpowiedzi z Pałacu Prezydenckiego usłyszeliśmy, że Karol Nawrocki nie wiedział o prowadzonych rozmowach, a w ogóle to powinniśmy zadbać o udział w amerykańskim programie Nuclear Sharing.
„Wydawało się, iż prawica wyciągnęła wnioski z tego, jak nieprzewidywalny jest Donald Trump. Pierwsza reakcja na francuską propozycję pokazuje, że nie. Że strategia wkładania wszystkich jajek do jednego, amerykańskiego, koszyka wciąż cieszy się popularnością” – pisze w swoim komentarzu Michał Szułdrzyński.
A Polacy, jak pokazał sondaż Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS dla Radia ZET, uważają, że nasz kraj powinien pozyskać broń jądrową. Chce tego ponad połowa ankietowanych (50,9 proc.), w tym 20,9 proc. – „zdecydowanie”.