|
Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie rynek zaczął mówić o scenariuszu 100 dol. za baryłkę ropy i paliwie po 7 zł. Gdy premier Donald Tusk zapowiedział, że Orlen może użyć "narzędzi", by ograniczyć wzrost cen na stacjach, w branży natychmiast pojawiło się pytanie: kto zapłaci za droższą ropę - kierowcy czy państwowy koncern? - Na rynku detalicznym zaczyna być nerwowo - mówi nam jeden z analityków.
|