Sobota, 7 marca 2026

Katarzyna Pawłowska
wicenaczelna Wysokich Obcasów


To naprawdę piękna historia – mówi dziennikarka Justyna Grochal, podsumowując jedną z opowieści aktorki Lidii Bogaczówny. – Ale historie tworzymy sami – odpowiada rozmówczyni. – Ta nigdy by się nie wydarzyła, gdybym się nie odważyła.
Lidia Bogaczówna, z którą wywiad przeczytacie w najnowszym wydaniu „Wysokich Obcasów", ma cenną umiejętność – rzeczy, które jej się wydarzają i które raczej uznalibyśmy za złe czy niesprzyjające, ona traktuje jako impuls do działania i dar od losu. Urodziła się ze zwichniętym biodrem i tak bardzo chciała je wyleczyć, że dzięki ćwiczeniom i opiece lekarskiej stała się niezwykle sprawna fizycznie. Ta wybitna sprawność była zresztą jednym z ważniejszych powodów, dla których przyjęto ją do szkoły aktorskiej.
Życie z trójką dzieci i mężem artystą nie zawsze było usłane różami. Aktorka przyznaje wprost, że czasem jej rodzinę dotykała bieda. Jednocześnie twierdzi, że była to dla nich wszystkich ważna lekcja życia – nie udałoby się jej nauczyć synów empatii i szacunku do drugiego człowieka w kryzysie życiowym, gdyby nie to, że sami znaleźli się w takiej sytuacji.
Zmienianie perspektywy i obracanie niedogodności życiowych w coś dobrego to wspaniała cecha. Ale ta zdolność naszego umysłu do tłumaczenia sobie samemu, że złe wcale nie jest takie złe, ma też inną, ciemniejszą stronę.
W tym numerze „Wysokich Obcasów" przeczytacie historie młodych kobiet, które polują. Nazywają siebie dianami, wrzucają na insta swoje zdjęcia ze strzelbami, psami i upolowanymi zwierzętami. Mówią, że polują, bo kochają zwierzęta, regulują porządek naturalny, przysługują się światu.
Uważają, że są bardziej humanitarne od mężczyzn. – W momencie, gdy lisica prowadzi młode, nie strzelam. Matka jest pod ochroną – opowiada jedna z nich.
– To ogromna odpowiedzialność, aby strzał był precyzyjny, śmierć natychmiastowa – mówi inna. – Adrenalina? – Też. Ale nie zabijam dla zabawy.
To, co mówią, świetnie pokazuje wspomnianą zdolność ludzkiego umysłu. Jest on w stanie wykonać najbardziej pokrętne ewolucje i pogodzić największe sprzeczności, żeby tylko można było pozostać w przekonaniu, że wszystko z nami w porządku. I że przecież chcemy dobrze.
Inna bohaterka zapewnia, że kocha zwierzęta. – Mam dwa psy, jestem czuła na piękno przyrody, inaczej bym nie została dianą. Niektóre moje koleżanki opłakują każde zwierzę, które zastrzelą. Nam się to ze sobą nie kłóci.
No właśnie.

W NAJNOWSZYM NUMERZE

Paula poluje. 'Kochasz zwierzęta, jak możesz do nich strzelać?'
Łowiectwo w Polsce coraz częściej ma niestety twarz kobiety. Młodej, w modnych ciuchach, z rolkami z polowań w internecie.
CZYTAJ WIĘCEJ

NIE PRZEGAP