Dzień dobry, tu CIRE po weekendzie, zaczynamy tydzień od 16 do 22 marca.
Zbyt długie procedury, nadmiar formalności, zablokowane moce przyłączeniowe i zbyt mała przewidywalność dla inwestorów - takie faktycznie istniejące problemy ma rozwiązać ustawa przyłączeniowa. W miniony piątek Sejm przyjął senackie poprawki o charakterze legislacyjno-technicznym.
To oznacza, że ustawa trafi teraz do podpisu prezydenta.
Co jest w tej ustawie?
Głównym celem tzw. ustawy sieciowej jest odblokowanie i lepsze wykorzystanie mocy w sieciach oraz przyspieszenie i uporządkowanie procesu przyłączania nowych instalacji (zwłaszcza OZE) do systemu elektroenergetycznego.
W praktyce oznacza to przede wszystkim
◼︎ Uproszczenie procedur przyłączeniowych, ograniczenie formalności i zwiększenie przewidywalności dla inwestorów.
◼︎ Usunięcie z kolejek w PSE tzw. „projektów zombie” – rezerwujących moce przyłączeniowe, ale faktycznie nerealizowanych, żeby zwolnić miejsce dla realnych inwestycji.
◼︎ Lepsze wykorzystanie istniejącej infrastruktury sieciowej i zwiększenie transparentności (obowiązek publikowania informacji o dostępnych mocach i statusie wniosków przez operatorów).
Co zrobi Prezydent?
Ustawa przyłączeniowa może okazać się przełomowa nie tylko dla sektora energetycznego, ale przede wszystkim dla rolnictwa i samorządów. To mogą być argumenty za podpisaniem tej ustawy przez Prezydenta.
Biogazownie od dawna są wskazywane jako naturalny element rozwoju obszarów wiejskich, jednak w praktyce wiele inwestycji utknęło na etapie przyłączeń do sieci.
Uproszczenie procedur i większa przewidywalność decyzji oznaczają realną szansę na powstawanie lokalnych instalacji biogazowych, opartych na odpadach rolnych i komunalnych. Dla rolników to dodatkowe, stabilne źródło dochodu oraz rozwiązanie problemu zagospodarowania resztek produkcyjnych. Dla gmin – energia wytwarzana na miejscu, mniejsze obciążenie środowiska i nowe miejsca pracy.
