Dzień dobry,
dlaczego warto interesować się wyborami na Węgrzech? Po 16 latach rządów Viktora Orbána i jego partii Fidesz społeczeństwo chce zmiany. Przewaga opozycyjnej partii TISZA jest bardzo duża - gra toczy się o większość konstytucyjną.
Pod rządami Orbána Węgry zmieniły się w smutny, zabiedzony kraj, karmiony narodową ideologią i rozdrapywany przez oligarchów. Kraj, który został przystanią dla podejrzanych o przestępstwa Marcina Romanowskiego i Zbigniewa Ziobry.
W końcu kraj, który stał się koniem trojańskim Moskwy w Unii Europejskiej.Informacje ujawniane na finiszu kampanii przez węgierskich dziennikarzy śledczych są porażające. Wynika z nich m.in., że szef rosyjskiej dyplomacji
Siergiej Ławrow miał na bieżąco informacje z zamkniętych posiedzeń Rady Europejskiej - jego węgierski odpowiednik Peter Szijjártó dzwonił do Moskwy nawet podczas przerw w obradach. Węgry stały się głównym hamulcowym unijnej pomocy dla Ukrainy, a z antyukraińskiej retoryki uczyniły oficjalną narrację państwową.
Zmiana, która - wszystko na to wskazuje - nadchodzi na Węgrzech, budzi duży niepokój w Moskwie. Do tego stopnia, że rosyjskie służby rozważały sfingowany zamach na premiera Węgier, by podnieść dołujące sondaże.
Kibicujmy zatem Węgrom.
Wybory, w których będą głosować 12 kwietnia, mają szansę zmienić na lepsze nie tylko ich kraj, ale również krajobraz polityczny całej Europy. I pokazać, że nie jesteśmy skazani na rządy populistów, jawnie chodzących na rosyjskim pasku.
Dobrego dnia!