Gdyby polskie województwa chodziły do jednej klasy, Dolny Śląsk byłby tym zdolnym prymusem z pierwszego rzędu. Zawsze zgłasza się do odpowiedzi, ma same piątki w dzienniku i wiedzę, którą zawstydza nauczycieli. Jest niezwykle pracowity, po lekcjach odnawia stare poniemieckie pałace, w piwnicach trzyma sekrety, których nikt nie potrafi rozwikłać, a na dokładkę parzy najlepszą kawę na roczniku i piecze taki chleb, że płaczecie ze wzruszenia przy pierwszym kęsie.

Ten region jest tak napakowany atrakcjami, że przy próbie zmieszczenia go w jednym mailu Wasze skrzynki pocztowe mogłyby odmówić posłuszeństwa. Dlatego podjęliśmy decyzję: kroimy ten tort na pół. Przed Wami Dolny Śląsk VOL. 1!


Żeby ułatwić Wam ucieczkę, podrzucamy dolnośląską ściągawkę. Mamy ją z pierwszej ręki, dzięki uprzejmości naszych slowhopowych koleżanek: Zosi, Pauliny i Natalii. Dziewczyny buszują po tamtejszych rewirach i jak tylko wyśledzą coś pysznego lub odjechanego, od razu ćwierkają nam na firmowym czacie. Bierzcie i rezerwujcie.

Sery Mojęcickie


Myśleliście, że nasz klasowy prymus poprzestanie na wypiekaniu chleba z własnego zboża? Wolne żarty. Po lekcjach zdejmuje plecak, jedzie prosto do Pałacu Mojęcice, zakłada fartuch i robi takie rzeczy z krowim mlekiem, że Francuzom spadają berety.

To tu, pod czujnym okiem szefa kuchni Marka Mazurkiewicza, działa niesamowita manufaktura – Sery Mojęcickie. Mają tam własne krowy, własne, autorskie receptury i totalnego bzika na punkcie ręcznej roboty. Znajdziecie u nich zarówno delikatne, świeże sery (które robią się 3-4 dni), jak i te charakternie dojrzewające w pałacowej serowarni. A co najlepsze? W Pałacu Mojęcice można zostać na noc i przespać serową śpiączkę.

Ziemia Kłodzka

  • Dla kogo: Dla tych, którzy zadyszkę tolerują tylko ze śmiechu. Jeśli ponad wspinaczkę przedkładacie kilometry ciągnących się w nieskończoność lasów, świetne szutry pod koła roweru i takie szlaki, na których przez pół dnia zbijacie pionę najwyżej z sarną – to Wasz rewir.

  • Na kawę: Biała Lokomotywa w Nowej Rudzie. Robią tam z parzenia kawy absolutną sztukę. 

  • Na obiad: Zakręt (Bystrzyca Kłodzka). Karmią tak obłędnie i szczerze, że każda przyjęta tam kaloria to czysta inwestycja w życiowe szczęście.

  • Na spanie:

Artystyka - gospodarstwo ekoturystyczne

  • 3 apartamenty

  • slowfood wege z własnych warzyw

  • warsztaty chlebowe i ceramiczne

Studzienno 27


  • 4 domy

  • wanna z widokiem na korony drzew

  • designerskie wnętrza z kominkiem 

Karkonosze

  • Dla kogo: Dla tych, którzy lubią, jak wiatr tarmosi im fryzurę i nie boją się zakwasów. Karkonosze to nie są przelewki – tutejsze podejścia sprawdzają siłę woli równie skutecznie co charakter, za to nagradzają widokami.

  • Do poczytania: Sławek Gortych i jego Karkonoska Seria Kryminalna. Czyta się to tak dobrze, że chętniej zaszyjecie się pod kocem z herbatą, niż pójdziecie walczyć z wiatrem na Śnieżce.

  • Na ząb: Jeśli już zjedziecie do cywilizacji z wywieszonym językiem, skierujcie kroki do MioPadre w Karpaczu. To nie jest zwykła piekarnia, to świątynia rzemiosła. Ich pieczywo leczy zakwasy i przywraca siły.

  • Na spanie:

Willa Nostalgia

  • na uboczu Szklarskiej Poręby 

  • domowe śniadania

  • 4 pokoje (3-4 os.) 

Contemplace - Karkonosze

  • niedaleko do szlaków pieszych 

  • 2 przytulne domy dla dorosłych

  • pakujcie rowery - jest gdzie jeździć

Rudawy Janowickie

  • Dla kogo: Dla poszukiwaczy dzikich klimatów, którzy cenią sobie powrót na obiad o rozsądnej porze. Są tu ruiny zamków, mroczne lasy i formacje skalne, a jednocześnie jest to na tyle kompaktowe pasmo, że nie trzeba brać urlopu, żeby je całe przejść.

  • Co zobaczyć: Miedziankę – miasteczko, które dosłownie zapadło się pod ziemię, a dziś powoli wraca do życia. Zróbcie tam spacer, koniecznie z rewelacyjnym reportażem Filipa Spr