Wiosna w Warszawie, wiosna w Budapeszcie
W Warszawie wiosna. Tym radośniejsza, że kilka dni temu w Budapeszcie powtórzył się scenariusz znad Wisły. Viktor Orbán odchodzi w niesławie, a jego miejsce zajmie człowiek-zagadka Péter Magyar. Niewiele o nim wiemy, poza tym, że w niezwykle sprawny sposób zmobilizował swój naród i głosi powrót Węgrów do Europy.
Dla europejskiej prawicy to porażka. Dla amerykańskiej alt-prawicy klęska. Donald Trump traci sprawny instrument destabilizacji Unii Europejskiej. A my mamy prawo zapytać, czy takim instrumentem – tym razem w ręku Putina – nie będzie nowy premier Bułgarii – Rumen Radev? Flirtuje z Rosjanami, krytykuje Brukselę, szermuje populistycznymi hasłami. Jednak nie – twierdzą eksperci z Sofii. Uczciwie zmierzy się z gigantyczną bułgarską korupcją i nie uderzy w Europę. Świetnie rozumie, że Bułgaria potrzebuje europejskich funduszy, zwłaszcza na reindustrializację.
A zatem w Bułgarii spokój, nie stanie się europejskim miękkim podbrzuszem. Prędzej my, jeśli coś poszłoby nie tak w 2027 r. W ogóle, w drugiej połowie kwietnia jakoś spokojniej na świecie. Rozmowy pokojowe z Iranem, zawieszenie broni w Libanie. Czyżby nadchodził jakiś oddech? Oby na dłużej. Czytajcie rp.pl. Bogusław Chrabota.