Wtorek, 28 kwietnia 2026

Natalia Waloch
dziennikarka Wysokich Obcasów


Przychodzę dziś do Was z opowieścią.

Pewna kobieta jedzie pociągiem, na stacji dosiada się grupa dorosłych ludzi z dziećmi. Panowie piją alkohol, pani ogląda rolki na smartfonie, dzieci się bawią. Jeden z panów bez oglądania się na pasażerów oraz dzieci z własnej grupki, opowiada o swoich miłosnych podbojach. Dziewczynka w wieku wczesnoszkolnym nawyraźniej się nudzi, bo zaczyna chwytać się, czego popadnie i jak mała małpka huśta się w przejściu. W pewnym momencie odwraca się tyłem do “wujka”-Casanovy, a ten w ohydny sposób chwyta ją od dołu za pupę, pakując dwa paluchy między nogi.  

Dziewczynka obrusza się gwałtownie i krzyczy do dziada, żeby tego nie robił. Kobieta, bohaterka naszej historii, zamiera i zaczyna zastanawiać się, co zrobić. “Wujek” potem raz jeszcze zaczepia małą, ciągnąc ją za spodnie. Kobieta w końcu nie wytrzymuje i podchodzi do ojca dziewczynki, również pociągającego z flaszki, i mówi mu, co widziała. Ten ją zbywa, ale “wujek” ani myśli sprawę zostawić: zaczyna wymyślać kobiecie od najgorszych, krzyczeć na pół wagonu, że oto chcą z niego zrobić pedofila i przysięgać, że gdyby nasza podróżna byłaby mężczyzną, zakatowałby ją na śmierć. Do obrony pana włącza się “ciocia” od rolek i robi się naprawdę gorąco.

Ale nasza bohaterka też nie zamierza odpuścić i woła dziewczynkę. Pyta ją głośno  przy przy wszystkich, czy ta potwierdza, że mężczyzna złapał ją za pupę, a jej się to nie podobało i kazała mu się odczepić. Dziewczynka potwierdza.
  
Za momenty jest stacja, czas wysiadać, drogi podróżnych się rozchodzą. Nasza bohaterka jednak nie jest spokojna. Idzie na policję i zgłasza sprawę. Oczywiście nie ma jak ścigać pociągu, który uwiózł grupę dorosłych i dziewczynkę do niewiadomego miejsca, ale notatka zostaje sporządzona i nieprędko z policyjnych akt zniknie. Oby nigdy nie musiała być użyta.  

Dla mnie jest to opowieść o osobie, która przychodzi z pomocą. To, że podróżna nie udała, że jest zaczytana i niczego nie widzi, nie schowała głowy w piasek, nie zamilkła, ma wiele skutków. Po pierwsze obleśny “wujek” już zawsze będzie o tej sytuacji pamiętał. Nawet ktoś z trzema neuronami pod fryzurą dobrze zapamięta, jak to obcy ludzie w publicznym miejscu przez chwilę mogli mieć go za pedofila. Być może nawet zacznie trzymać łapy przy sobie. Osoby postronne zobaczyły, że można być odważną. Można się postawić bykom z flaszkami, nawet będąc samotnie podróżującą kobietą. 

Wreszcie jest ta mała dziewczynka, która zobaczyła, że świat czasem przychodzi z pomocą. Że dorośli niekiedy bronią dzieci. Że obca osoba potrafi zachować się lepiej niż ciotka czy ojciec. Najważniejsze jednak, tak sądzę, będzie dla niej to, że oto dostała potwierdzenie z zewnątrz, od nieznanej sobie postronnej obserwatorki sytuacji, że to, co się jej przydarzyło było naprawdę złe. Że nie powinno się zdarzyć. Że miała prawo czuć się z tym źle, że miała prawo do gniewu i krzyku. Że nic się jej nie wydawało, że nie przesadza, że nie był to “żart”.  

Reagujmy, gdy ktoś krzywdzi dziecko. Nie czekajmy aż zrobi to ktoś inny. Nie łudźmy się, że krzywda może wcale nie jest krzywdą. Dzieci nas potrzebują.  
A podróżnej, której historię opisałam kłaniam się nisko. Takich bohaterek potrzebujemy. 

POLECAMY

Są niepełnosprawności mniej i bardziej "fajne" dla szkół. Pojawiają się "castingi"
- Jak prowadzić lekcję, jeśli jedno śpiewa, drugie dłubie w nosie, a trzecie chodzi po klasie? Szkoły są nieprzystosowane, nauczyciele nieprzeszkoleni - mówi Karolina Kozińska, psycholożką od 24 lat pracującą z dziećmi w spektrum autyzmu i ich rodzinami.
CZYTAJ WIĘCEJ

SZKOLAK

SZKOŁA DOBRA DLA WSZYSTKICH

REKOMENDACJE DLA CIEBIE