Pilna potrzeba politycznego remontu
Majówka majówką, ale w polityce też się dzieje. W czwartek opinią publiczną „wstrząsnęła” wiadomość o opuszczeniu PiS przez posła Janusza Kowalskiego. To kolejna strata, jaką odnotowuje formacja prezesa Kaczyńskiego po rejteradzie Łukasza Mejzy. Poseł Mejza sam odszedł, czy go wyrzucono, nie ma znaczenia. Może to i lepiej dla wizerunku partii, ale sprawa – prócz faktu, że PiS w Sejmie traci kolejną szablę – jest anegdotyczna. Nie przeszkadzały Kaczyńskiemu kolejne sensacje z Mejzą w roli głównej, żerowanie na zdrowiu chorych dzieci, rajdy samochodowe, rekordy świata w punktach karnych. Pan Łukasz przesadził dopiero swoją deklaracją, że zamierza wystąpić we freak fightach. I to się okazało za dużo. Ot, takimi frustracjami prezesa nasączona jest kropla, która przelała czarę goryczy...
A o co chodzi w przypadku posła Kowalskiego? W jego narracji o brzydkie lokalne układy, do których doszło w macierzystym okręgu wyborczym. Mają kompromitować PiS, więc Kowalski nie ma innego wyjścia, niż opuścić partię, która nie potrafi zapanować nad polityczną patologią. W PiS mówią, że jest inaczej. Ponoć to nad Kowalskim wiszą ciemne chmury, które mogłyby kompromitować partię. Sprawa otwarta, zobaczymy. Co jednak w niczym nie zmienia faktu, że PiS słabnie. Zarówno w sensie personalnym, jak i wizerunkowym.
W Sejmie Jarosław Kaczyński nie może już liczyć nie tylko na Mejzę i Kowalskiego, ale i na politycznych uciekinierów, Ziobrę i Romanowskiego. Czy to już odwrót z tonącego okrętu? Jeśli do tego dodać ledwie zalepione plastrem pęknięcie między frakcjami „harcerzy” i „maślarzy” w centrali, mocno komentowany przez prasę bunt Terleckiego z Krakowa, to mamy do czynienia z potrzebą politycznego remontu. Czy poprowadzi go ten sam majster co zwykle? Czy mu się uda? Czy może trzeba będzie klecić na potrzebę nowej konstrukcji inną ekipę remontową? Myślę, że odpowiedzi na te pytania poznamy jeszcze w tym roku.