Dzień dobry,
Dzisiaj
wizytę w naszym kraju rozpoczyna węgierski premier Peter Magyar. - W pierwszą podróż zagraniczną udam się do Polski. Mamy to już ustalone z Donaldem Tuskiem – zapowiedział, gdy tylko okazało się, że wygrał wybory.
Obaj premierzy podczas rozmów będą pewnie nawiązywali do historycznej przyjaźni między naszymi narodami. Poprzedni węgierski rząd nie krył resentymentów związanych z granicami dawnego Królestwa Węgier, które na północy sięgało po Tatry. Dobrze pamiętam, jak
Viktor Orban jako premier Węgier cieszył się, że spotyka się z Jarosławem Kaczyńskim m.in. w miejscowości podlegających niegdyś władzy Królestwa Węgier: Niedzicy na Spiszu albo Krynicy w Beskidzie Sądeckim.
W Niedzicy politycy spotkali się dekadę temu w pensjonacie "Zielona Owieczka". Orban przyjechał nad Dunajec samochodem prosto z Budapesztu, nie informując o tej podróży słowackich władz, czym wzbudził niezadowolenie w Bratysławie.
Kaczyński i Orban rozmawiali m.in. o Trybunale Konstytucyjnym i mediach publicznych. Orban miał w tamtym czasie więcej doświadczenia w zawłaszczaniu tych instytucji niż Jarosław Kaczyński, którego partia zaczynała wtedy dwie kadencje rządów w Polsce.
Kaczyński zachwycony działaniami Orbana szedł nawet do wyborów z hasłem, że "będziemy mieli w Warszawie drugi Budapeszt”.
Orban dobrze czuł się także w Krynicy. Rząd Prawa i Sprawiedliwości fetował go tam jako człowieka roku Forum Ekonomicznego. W Krynicy Orbana poznał Zbigniew Ziobro, który wychowywał się w tym mieście. A po latach skorzystał z Marcinem Romanowskim z azylu, jakiego udzielił im w Budapeszcie Orban. W kuluarach spotkań w Niedzicy i Krynicy opowiadano, jak Kaczyński cenił rady Orbana, żartem twierdząc, że jest gotowy z wdzięczności oddać te miejscowości Węgrom.
Teraz
Peter Magyar i Donald Tusk będą rozmawiać w Warszawie o ochronie instytucji demokratycznych. Takiego "Budapesztu w Warszawie" od dawna sobie życzyli.