– To wielki zaszczyt, że pierwszą podróż jako premier Węgier mogę odbywać do Polski. To stara węgierska tradycja – mówił dzisiaj w Krakowie Péter Magyar. Wielokrotnie podkreślał znaczenie relacji polsko-węgierskich i proeuropejski kurs nowego rządu w Budapeszcie. Podczas swojej wizyty odwiedzi także Warszawę i Gdańsk. W stolicy ma się spotkać z premierem Donaldem Tuskiem oraz prezydentem Karolem Nawrockim.
Magyar zaznaczył, że celem jego działań jest próba konsolidacji Grupy Wyszehradzkiej tworzonej przez Polskę, Czechy, Słowację i Węgry.
Wizytę relacjonuje Bartłomiej Kuraś. W Gdańsku węgierski premier spotka się także z Lechem Wałęsą, który
został dzisiaj odznaczony Europejskim Orderem Zasługi. Nagroda przyznawana przez Parlament Europejski jest wyrazem uznania dla osób, które dzięki swojej odwadze i zaangażowaniu przyczyniły się do kształtowania Europy.
Bartosz T. Wieliński pisze, że
na polskim terytorium będzie o kilka tysięcy mniej żołnierzy amerykańskich. Paradoksalnie może być z tego pożytek. USA to główna siła wojskowa NATO, ale przecież nie jedyna. Kraje sojuszu mają przecież doświadczenie w tworzeniu wielonarodowych kontyngentów. Może to dobry moment na taką inicjatywę?
Od tygodnia trwa 79. Festiwal Filmowy w Cannes, a Lazurowe Wybrzeże po raz kolejny stało się centrum światowej kinematografii. Zachęcam do przeczytania
tekstu o filmie "Fjord" Cristiana Mungiu. Rumuński reżyser zestawia dwa światy, które kompletnie się nie rozumieją: konserwatywny, oparty na tradycyjnych wartościach oraz wierze i progresywny – ultraliberalny, świecki, inkluzywny.
Wygląda na to, że Paweł Pawlikowski, który po festiwalowym pokazie nowego filmu "Ojczyzna", stał się poważnym kandydatem do Złotej Palmy, zyskał właśnie konkurenta.
W Cannes
rozmawialiśmy także z Maciejem Musiałem, który przyjechał jako jeden z producentów filmu
"Historie równoległe", inspirowane "Dekalogiem" Krzysztofa Kieślowskiego. – Kiedy oglądam jego filmy, chcę być po prostu trochę lepszy – mówił Kubie Armacie.
Internauci, zwłaszcza
młodzi twórcy i twórczynie, nie kryli z kolei oburzenia słowami Olgi Tokarczuk. Podczas odbywającej się w Poznaniu konferencji Impact'26 noblistka opowiedziała, że korzysta z jednego z modeli językowych i "rozmawia" z chatem AI. Pisarka przyznała, że bywa "w głębokim szoku, patrząc na to, jak fantastycznie powiększa on horyzonty i pogłębia myślenie kreatywne".
Wojciech Szot zastanawia się,
czy Olga Tokarczuk rzeczywiście popełniła jakieś straszne wykroczenie, mówiąc o tym, że eksperymentuje ze sztuczną inteligencją? Czy to koniec pewnej epoki?