Precyzyjna akcja, a nie fałszywe alarmy
To nie był głupi żart, lecz precyzyjnie zaplanowana operacja. Fałszywy alarm dotyczący mieszkania matki Karola Nawrockiego został wygenerowany przy użyciu nowoczesnych technologii. Być może podsłuchiwano również służby, straż pożarną i policję – ustaliły dziennikarki „Rzeczpospolitej” Izabela Kacprzak i Grażyna Zawadka. Podobnie mogło być w przypadku wcześniejszych alarmów dotyczących prawicowych publicystów i polityków. Po co angażować tyle wysiłku i środków w coś, co wygląda na wygłup? Odpowiedź jest prosta: żeby zwiększyć dawkę chaosu i podkręcić temperaturę sporów w Polsce. A tak w ogóle, pokazać że państwo i jego służby nie dają rady. Komu to służy? Spójrzmy na Wschód.
Chaos mamy również w Krakowie. Koalicja rządząca próbuje ochłonąć po referendum, które zadecydowało o odejściu prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Ale nie wygląda to dobrze. Deklaracje o wyciąganiu wniosków z porażki i wystawieniu mocnego kandydata to nic innego jak przykrywanie zaskoczenia, braku planu B i niedostatków strategii.
O potrzebie strategii w wymiarze geopolityki i międzynarodowego biznesu mówił podczas Forum Gospodarczego „Rzeczpospolitej” szef MSZ Radosław Sikorski. – Po krótkiej przerwie, w czasie której uwierzyliśmy, że świat stał się płaski, wracamy w dawne koleiny. Państwa coraz śmielej wykorzystują powiązania gospodarcze nie tylko do maksymalizacji dobrobytu, lecz także do wywierania presji, ograniczania wzrostu konkurentów i ochrony własnej bazy przemysłowej – wskazywał wicepremier. Właśnie. Świat się zmienia w sposób fundamentalny. Dlatego zawsze trzeba być kilka kroków do przodu. I to nie tylko w sprawie wyborów w Krakowie.