Policja skierowała dwa wnioski do sądu o areszt w sprawie fałszywych alarmów w Warszawie. Dziennikarze TVN24 dotarli do informacji, że dotyczą one alarmu w domu Jarosława Kaczyńskiego i w siedzibie Telewizji Republika. Oba trafiły do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Pragi. Policja prawdopodobnie jest blisko namierzenia autorów alarmu w Gdańsku, który dotyczył mieszkania matki prezydenta Karola Nawrockiego.
PiS od razu skorzystało z okazji i złożyło wniosek o odwołanie Marcina Kierwińskiego z funkcji szefa MSWiA. Spoiler — Kierwiński nie zostanie odwołany i nie będzie na ten temat nawet zbyt długiej dyskusji w koalicji rządzącej. Wniosek PiS poparł także prezydent ustami swojego rzecznika, który uznał, że "człowiek honorowy dawno podałby się do dymisji". Aż dziwne, że ani jeden minister w rządzie PiS nie podał się do dymisji, kiedy bliscy polityków opozycji dostawali telefony o ich śmierci.
Telewizja Republika wybrała stronę w sporze prezydenta z prezesem i ku zaskoczeniu bardzo wielu wygląda na to, że teraz woli prezesa niż prezydenta. A najbardziej woli prof. Cenckiewicza. Chodzi oczywiście o powołanie sędziego Zbigniewa Kapińskiego na stanowisko I prezesa Sądu Najwyższego. Przed powołaniem prezes Kaczyński spróbował publicznie nacisnąć na prezydenta i sprawić, że nominacji nie będzie. Udało się nacisnąć w sprawie SAFE, to i teraz mogło. No, ale się nie udało.
Prezydent wręczył sędziemu Kapińskiemu nominację. W tym momencie prof. Cenckiewicz umieścił na X bardzo długi post zaczynający się od słów "Karolu, popełniłeś błąd". Nie pomagają żadne tłumaczenia, że Kapiński, wydając wyrok w sprawie lustracji Lecha Wałęsy w 2000 roku, nie dysponował dokumentami, jakie w swojej książce 8 lat później zamieścił Cenckiewicz. Telewizja Republika i tak ruszyła do ataku. Padają dramatyczne pytania: "czy na naszych oczach powstaje nowa polityczna mapa narysowana na tej samej siatce, którą Kiszczak zostawił na pawlaczu" albo "dlaczego część prawicy chce grubej kreski"? Nie ma najmniejszej wątpliwości, że to inspiracja prof. Cenckiewicza i współautora jego książki, gwiazdy Telewizji Republika Michała Rachonia.
Koalicja Obywatelska przegrała w Krakowie, ale to nie koniec, bo teraz jeszcze trzeba wybrać nowego prezydenta miasta. Tylko jakoś chętnych nie ma zbyt wielu. W KO trwa poszukiwanie kogokolwiek, bo wiara w wygraną jakby przygasła. Pojawia się pomysł, że mógłby to być Bogdan Klich, bo to by pozwoliło na nowo otworzyć sprawę ambasadorów, ale na razie decyzja nie zapadła.
PiS też szuka. Tu dość nagle i dość zaskakująco pojawiło się nazwisko Andrzeja Dudy, który już w przeszłości próbował zostać prezydentem Krakowa i mu się nie udało. Po dwóch kadencjach w fotelu głowy państwa może miałby większe szanse, ale z kolei gdyby przegrał, to byłaby to naprawdę prestiżowa porażka. Politycy PiS dość sceptycznie podchodzą do tego pomysłu, bo jednak dla byłego prezydenta kraju fotel prezydenta miasta to ciut za mało.
Już można się zakładać, że wystartuje też Łukasz Gibała, który po prostu robi to za każdym razem, kiedy są jakieś wybory w Krakowie. Swoją kandydatkę już zgłosiła partia Razem — będzie to lokalna liderka Aleksandra Owca.
Serdecznie zapraszam do lektury
Dominika Długosz