Dzień dobry,
Wakacje, woda, leżak. A tu SMS z pracy. Niby niewinny, z pytaniem o jakiś dokument. Ale Wasze myśli, zamiast krążyć nad plażą, płyną do biura. I potem przez kolejne dni zastanawiacie się, czy aby czegoś tam nie zawaliliście.
Kolejna sytuacja. Myślicie, jak by tu przyjemnie spędzić wieczór po ciężkim dniu - i nagle mail od szefa z poleceniem, które mogło spokojnie poczekać do rana. Jednak Wy, znając szefa, wolicie nie ryzykować. I - zamiast Netfliksa - otwieracie system budżetowy.
Albo tak: Bierze Was grypa, ale nawet nie myślicie o L4. Bo kierownik znów będzie narzekał, że nie zdoła ułożyć dyżurów w grafiku.
Spotkało Was coś podobnego? Z najnowszego raportu „Bezpieczeństwo Pracy w Polsce 2025" wynika, że
aż 52 proc. pracowników przynajmniej raz doświadczyło niewłaściwych zachowań ze strony przełożonych. Co piąta osoba przyznała, że w jej firmie nakłania się do pracy w czasie zwolnienia chorobowego, a ponad połowa badanych doświadczyła przemocy słownej.
W „Wyborczej" dużo o tym piszemy - ostatnio np.
o łódzkiej konserwatorce zabytków, której sposób zarządzania budził zastrzeżenia jej podwładnych. Ci, już po publikacji naszego artykułu, przyznali, że sytuacja w ich urzędzie znacząco się poprawiła, a wieść o tym poszła w miasto. Efekt? Mamy kolejne zgłoszenia. Obiecuję, że je sprawdzimy.