W najnowszym, specjalnym odcinku "Stanu Wyjątkowego" rozmawialiśmy m.in. o słabnącej politycznej pozycji Kaczyńskiego oraz wielopoziomowych problemach PiS. Poniżej jedno z ciekawych pytań, które padły podczas spotkania. Jeśli macie Państwo pytanie o polską politykę, które Was nurtuje albo ciekawą tezę — proszę dać nam znać, formularz jest poniżej odpowiedzi.
Mateusz: Co jest powodem postępującej radykalizacji Jarosława Kaczyńskiego i ostrego skrętu w prawo zamiast w stronę wyborców centroprawicowych?
Andrzej Stankiewicz: Panie Mateuszu, Kaczyński od początku PiS stawiał sobie za cel pacyfikację wszystkich konkurencyjnych partii prawicowych. Na prawo miała być tylko ściana — dlatego wykończył m.in. Ligę Polskich Rodzin, Samoobronę, Prawicę RP Marka Jurka, a finalnie rozbił Porozumienie Jarosława Gowina i wchłonął Solidarną Polskę, gdy jej lider Zbigniew Ziobro uciekał przed rakiem i prokuraturą.
Kiedy Kaczyński miał porządek po prawej stronie, to czasami zapuszczał się w kierunku centrum. Tyle że to było dawno temu. Ostatnie figlowanie z centrum to rok 2015, gdy Kaczyński wysunął na pierwszy plan Andrzeja Dudę jako kandydata na prezydenta, a Beatę Szydło — na premiera. Wszystko, co działo się po 2015 r. — czyli dwie kadencje rządów PiS — to twarda polityka prawicowa.
Mimo to Kaczyńskiemu wykiełkowała poważna konkurencja — najpierw Konfederacja, a potem Korona Brauna. To skutek decyzji podejmowanych przez rząd Morawieckiego. Chodzi o restrykcje wprowadzane podczas pandemii, bezwarunkową pomoc Ukrainie po wybuchu wojny oraz ustępstwa wobec Unii Europejskiej w kwestiach dotyczących choćby polityki klimatycznej. To dało paliwo Mentzenowi, Bosakowi i Braunowi. Kaczyński to rozumiał, dlatego w wyborach prezydenckich wystawił radykała Nawrockiego, by ściągał głosy na prawo od PiS. Liczył, że wyborcy, którzy zagłosowali na Nawrockiego, wraz z nim przypłyną do PiS. Stało się odwrotnie — pod wpływem radykalizmu Nawrockiego część wyborców odpłynęła od PiS do Konfederacji i Korony. I właśnie dlatego teraz Kaczyński idzie na prawo. Wystawia Czarnka, by zadowolić radykałów. I próbuje zmarginalizować Morawieckiego, którego obarcza odpowiedzialnością za te decyzje rządów PiS, które doprowadziły do ucieczki bardziej prawicowego elektoratu. A zatem Kaczyński znów próbuje grać w grę „na prawo od PiS tylko ściana”. Tyle że tym razem całkowicie wyeliminować prawicowej konkurencji mu się nie uda. Więc stawia sobie mniej ambitny cel — chce zepchnąć pod próg wyborczy Brauna.