| Milion złotych rozpłynął się w powietrzu. Konwojenci i przechodzień umywają ręce. "Miasto cudów" "Fakt" był w Zgorzelcu, gdzie podczas transportu pieniędzy z auta "wypadł" worek z milionem zotych. Konwojenci zwalają winę na pecha. Z kolei mieszkaniec powiatu zgorzeleckiego, który — jak przekonuje prokuratura — zabrał znalezisko z jezdni, do niczego się nie przyznaje. Innymi słowy: milion przepadł, a winnych nie ma. Co o tych pieniądzach mówi się na ulicach Zgorzelca? — Skoro do tej pory nie wróciły, mało prawdopodobne, że jeszcze się znajdą — słyszymy. |