Tekst, który napisała dla „Wysokich Obcasów" Katarzyna Kochmańska, pisarka, o opiece nad swoimi rodzicami, która w nagły i przerażający sposób spadła na nią, i o próbie nakłonienia polskiego systemu ochrony zdrowia, by objął opieką tych starych, nieradzących sobie z życiem ludzi, był znacznie dłuższy. Musiałam nakłonić autorkę do skrótu i zrobiłam to z bólem serca, bo każde zdanie tej opowieści wydawało mi się niesłychanie ważne, ale wszystkie były nie do pomieszczenia na łamach tygodnika. Liczę na to, że Kochmańska napisze o tym doświadczeniu książkę, która stanie się zarzewiem rewolucji w sprawie opieki w wieku starym, bo wielu z nas już opiekuje się rodzicami lub ich to czeka, a kiedyś – jedni wcześniej, drudzy później – sami będziemy starzy.
To, co wypadło z tekstu, to między innymi wpisy Katarzyny Kochmańskiej, które umieszczała na Facebooku dla grona swoich znajomych. Czytałam je i w moim ciele narastało straszne napięcie, jakbym oglądała horror. Odsłaniały dramat kobiety, która nagle znajduje się w sytuacji, w której ma ratować życie swoich rodziców, kompletnie odkładając swoje życie na półkę – bo opieka nad rodzicami jest zajęciem całkowicie pochłaniającym, czasochłonnym i w dodatku drenującym emocjonalnie. Kobieta ta podejmuje więc walkę o to, co powinno się rodzicom od państwa należeć.
Kochmańska pisze, jak jest: polskie państwo nie opiekuje/ nie interesuje się starymi ludźmi. Poprosiłam ją o tekst dla „Wysokich Obcasów", bo czuję, że ta sprawa wymaga omówienia publicznego. Czy oczekiwanie, że państwo zajmie się swoimi starymi obywatelami, jest roszczeniowe? Jest fanaberią? Nie – umówiliśmy się na wspólnotę. Gdzie ona jest, gdy jej potrzebujemy najbardziej? W tym kraju można dostać demencji i żaden lekarz palcem nie kiwnie?
To, co Kochmańska bezbłędnie punktuje, to założenie, że państwo nie musi nic robić, bo kobiety oblecą tę pracę i tak. Zajmą się swoimi rodzicami, zdejmą z państwa to obciążenie. Kochmańska ujawnia głęboki patriarchat, jaki stoi za tym założeniem – ciągle mamy być służącymi, opiekunkami, wykonać tę czarną robotę i zrobić to z miłością i oddaniem. Te z nas, które stać, by ktoś je zastąpił, wynajmą inne kobiety, najczęściej z Ukrainy.
Strach pomyśleć, co stałoby się, gdyby te wszystkie kobiety się zbuntowały. Odmówiły tej pracy. Gdyby powiedziały: mamy prawo oczekiwać, że państwo zadba o obywateli, którzy je budowali i już nie mają siły i zdrowia.
Zacznijmy od przerwania milczenia. Jeśli ta sprawa cię dotyka, napisz do nas: listy@wysokieobcasy.pl