|
Druga strona nie jest nieuczciwa. Ona po prostu dostała coś za nic i wyciągnęła
jedyny logiczny wniosek: czekanie się opłaca. Każdy kolejny rabat będzie już
tylko potwierdzeniem tej hipotezy.
1. Zrób listę monet, zanim usiądziesz
Monety to wszystko, co ma dla drugiej strony wartość, a Ciebie kosztuje niewiele.
Przy nieruchomości: termin wydania lokalu, wyższy zadatek, zakup bez warunku
kredytowego, sprzęt zostający w kuchni, cierpliwość przy przeprowadzce. W firmie:
przedpłata, dłuższa umowa, większy wolumen, płatność w siedem zamiast
sześćdziesięciu dni, referencja z nazwiskiem, zgoda na case study, mniejszy
zakres za mniejszą cenę.
Wypisz je przed rozmową, nie w trakcie. W trakcie nie wymyślisz
nic, co nie jest ceną, bo cena jest jedyną rzeczą, o której obie strony właśnie
myślą.
2. Ustępuj coraz mniej, i to widocznie
Trzy procent, potem jeden, potem pół. Ten układ mówi bez słów: dno jest blisko.
Jednakże odwróć tę kolejność, zacznij od drobnego gestu, a potem daj większy,
i już krzyczysz, że masz zapas. Doświadczony kupujący czyta to natychmiast.
I przestaje się spieszyć.
Wielkość kolejnych kroków niesie zazwyczaj więcej informacji niż ich liczba. Dwa
ustępstwa po pięć procent są groźniejsze dla Twojej marży niż cztery po dwa.
3. Zawsze warunkowo, nigdy samo „dobrze”
Formuła brzmi: „Jeżeli Państwo [X], to jestem w stanie [Y]”.
Warunek zawsze przed ustępstwem, w tej kolejności. Ustępstwo wypowiedziane
pierwsze zostało już wzięte i nikt nie zapłaci za coś, co ma w kieszeni.
Zabezpieczenie: jeżeli druga strona nie przyjmie warunku, nie
wycofuj się z ustępstwa zawstydzony. Ono było ceną tego warunku, a warunek nie
został spełniony. Wystarczy spokojne: „to w takim razie zostajemy przy [cena]”.
Bez tłumaczenia się, bez dokładania.
|