Sobota, 25 lipca 2026

dziennikarka Wyborczej

Na parterze eleganckiego bloku przy ul. Franciszka Klimczaka 8A na Wilanowie mieści się "centrum medycyny regeneracyjnej". Z ulicy nie wejdziemy. Drzwi są zamknięte, a okna szczelnie zasłonięte żaluzjami. Do środka dostaniemy się tylko po wcześniejszym umówieniu się.

Biocells Medical oferuje "leczenie" komórkami macierzystymi m.in. choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego i Alzheimera. Podobno w warszawskiej siedzibie "leczono" też dzieci w spektrum autyzmu. Koszt terapii to minimum 25 tys. euro. Jak sprawdził nasz reporter Michał Żyłowski, oferowane procedury mają w Polsce status eksperymentu medycznego, więc ich stosowanie winien zatwierdzić Minister Zdrowia.

Tyle że z dziennikarskiego śledztwa wynika, że do połowy lipca prezesem Biocells Medical był 18-latek, a żaden ze "specjalistów" kliniki nie legitymował się polskim prawem do wykonywania zawodu lekarza. Najdziwniejsze jest jednak to, że Biocells Medical figuruje w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą. Glejt na funkcjonowanie wydał wojewoda mazowiecki. To kolejny wstrząsający przykład, jak brak samorządowego nadzoru pozawala oszustom handlować fałszywą nadzieją wyzdrowienia.

W temacie samorządowej kontroli nieustająco relacjonujemy też dla Państwa najświeższe doniesienia ze Szpitala Południowego. W ostatnim tygodniu ujawniliśmy, że prezes NFZ dopiero po roku od przeprowadzonej kontroli zawiadomił prokuraturę o tym, że Emil Jędrzejewski, były ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Proktologicznej oraz główny informator Kanału Zero mógł popełnić przestępstwo tj. poświadczał nieprawdę w rozliczeniach z NFZ, by uzyskać korzyść majątkową. Informowaliśmy także o tym, że w sprawie Szpitala Południowego prokuratura wezwie na przesłuchanie prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Wreszcie odkryliśmy też, jak dzięki przychylności Ministry Zdrowia Izabeli Leszczyny zapewnił Szpitalowi Południowemu udział w rządowym programie wspierania in vitro.

REDAKCJA POLECA

W Warszawie jak w Korei Południowej. Wydatki na dzieci rosną jak szalone
'To jest studnia bez dna', 'Nie ogarniam, już nawet nie liczę' - mówią Warszawiacy o kosztach wychowania dzieci w mieście. A eksperci ekonomiczni dodają: - Gwałtownie wzrastają wydatki na edukację. Zaczynamy pod tym względem przypominać Korę Południową.
CZYTAJ WIĘCEJ

O CZYM PISALIŚMY W TYM TYGODNIU

NIE PRZEGAP

WIĘCEJ NIŻ NEWS