Po odejściu Morawieckiego, PiS jeszcze mocniej ściga się z Braunem
Choć jeden z rozmówców „Rzeczpospolitej” w tekście Jacka Nizinkiewicza o nieudanym projekcie „premiera Czarnka” mówił, że po odejściu grupy Mateusza Morawieckiego, PiS-owi grozi „jakizacja”, czyli przyjęcie ostrego kursu na prawo, wraz z ostrą krytyką środowiska Rozłam Plus, przepraszam Rozwój Plus, to jednak kierunek, w jakim zdaje się podążać partia Jarosława Kaczyńskiego jest jednoznaczny. Na czwartkowym kongresie programowym najważniejszą deklarację złożył nie prezes PiS, ale polityk młodszego pokolenia, mający apetyt, by to jego nominować na kandydata na premiera w miejsce Przemysława Czarnka, Tobiasz Bocheński. Europoseł Bocheński ogłosił, że PiS będzie chciał deportować z Polski prosto na front wszystkich ukraińskich mężczyzn, którzy nie znajdą w Polsce legalnego zatrudnienia.
Jak trafnie zauważył Artur Bartkiewicz, to kolejne podejście PiS do obchodzenia prawicowej konkurencji. Kolejne podejście do tego, by udawać partię bardziej prawicową i bardziej radykalną już nie tylko od Konfederacji Mentzena i Bosaka, ale również od Konfederacji Brauna.
Jeśli nie udawało się to wcześniej, nie ma powodu, dla którego miałoby to się udać teraz. Odejście byłego premiera Morawieckiego nie sprawia, że wszystko, co konfederatom nie podobało się w rządach PiS, nagle zostanie zapomniane. Dba o to Morawiecki, przypominając, że Kaczyński trzymał rękę na pulsie i najważniejsze decyzje rządu były z nim konsultowane. A to właśnie jeden z zarzutów konfederatów – że to PiS szeroko otworzył drzwi dla uchodźców z Ukrainy, a prócz nich wpuścił setki tysięcy migrantów zarobkowych.
Wytknął to PiS-owi wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, podkreślając, że nie można w myśl dzisiejszych przepisów deportować Ukraińców, którzy legalnie są w Polsce i nie popełnili żadnych przestępstw czy wykroczeń. „Żeby cudzoziemca, który nie złamał prawa, deportować z kraju, to najpierw trzeba by całkowicie odwrócić sytuację prawną, którą rząd PiS wbudował w polski system prawny w niezliczonej liczbie aktów prawnych i decyzji administracyjno-instytucjonalnych.” – napisał na platformie X. Co ciekawe, pomysł w serwisie X skrytykował również ekspert rządu PiS ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn.
To znaczy, że na prawicy ten pomysł nie został w ciemno kupiony. „Jakizacja” PiS, więc po secesji Morawieckiego może tylko przyspieszyć.