"Takie osiągnięcie w polskich warunkach to cud, choć pewnie skończy się jak zawsze", tak rozpoczyna się wpis naszego Czytelnika
pod rozmową Moniki Redzisz z prof. Andrzejem Pilcem z Zakładu Neurobiologii Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie.
Ten cud to podana przez profesora informacja, że jego zespół jest bliski wynalezienia nowego, skutecznego i stosunkowo taniego leku na depresję. I to jest pierwsza dobra wiadomość! Depresja to dziś choroba, która pustoszy życie jednostek, ich rodzin, ma niszczące skutki społeczne.
Rewolucyjność leku, nad którym pracuje zespół prof. Pilca polega na umiejętnym połączeniu tego, co znane i od lat stosowane, czyli ketaminy z psychodelikami. Preparaty oparte na ketaminie są skuteczne, ale drogie i mogą powodować działania uboczne. Nowy lek ma być znacznie tańszy i bezpieczniejszy. Miejmy tylko nadzieję, że druga część wpisu naszego czytelnika się nie sprawdzi i nie "skończy się jak zawsze", czyli wyłącznie na badaniach.
Hasło Mariana Turskiego "Nie bądź obojętny" aktualne jest zawsze. Są jednak momenty, kiedy aktualne jest bardziej niż kiedykolwiek. I chyba mamy taki moment. Rosną wśród Polaków nastroje antyukraińskie i – nie mam co do tego wątpliwości – im bliżej przyszłorocznych wyborów, będzie się to zjawisko pogłębiać. Nienawiść to znakomite paliwo polityczne, o czym doskonale wiedzą politycy prawicy. Na szczęście nie brak Polaków, którzy nie są wobec tego zjawiska obojętni, próbują coś robić, by ten trend zahamować, a przede wszystkim pokazać Ukraińcom, którzy uciekli do nas przed wojną, że Polacy to nie tylko ksenofobi i faszyści. Anna Gorczyca pisze, że
Akcja Demokracja zebrała ponad 10 tys. podpisów pod apelem do rządu o zdecydowane działania przeciw przemocy, a KOD w najbliższą niedzielę w kilkudziesięciu miastach organizuje manifestacje solidarności z Ukraińcami. I to jest druga dobra informacja.
"Cud czy chłodna kalkulacja?", pyta Wiktoria Bieliaszyn w tekście o tym, że do wrześniowych wyborów do rosyjskiej Dumy dopuszczono jawnie antywojenną partię Jabłoko. Jedni widzą w tym dobry znak, inni przemyślany fortel Putina, który start Jabłoka cynicznie wykorzysta. Wybory zostaną sfałszowane, antywojenna partia uzyska w nich kompromitujący wynik, co władza bezpardonowo wykorzysta propagandowo. Ja jednak widzę w starcie Jabłoka plusy. Jeśli Putin ucieka się do tak karkołomnych i, jakby nie patrzeć, panicznych chwytów, musi być zdesperowany. W tym posunięciu widzę więc bardziej "ruski strach" niż "ruski mir". I to jest trzecia dobra wiadomość.