|
Na dostawę od dużych producentów czeka się teraz nawet miesiąc. W połowie sierpnia, przy pełnym lecie.
Powód jest prosty: kupujący nauczyli się poprzednich sezonów. Jeszcze niedawno szczyt popytu przypadał na wrzesień, czasem na październik. W tym roku ruch zaczął się w lipcu i nie odpuszcza. Kolejka ustawiła się dwa miesiące przed sezonem.
Druga rzecz to ceny u producentów. Sierpień przyniósł nowe cenniki, a letnie programy rabatowe, które działały do końca czerwca, już się zamknęły. Nikt nie zapowiada, że wrócą przed zimą.
To zamyka pewną strategię. Przez lata sensowne było poczekanie do września, bo wtedy sprzedawcy schodzili z ceną, żeby wyczyścić plac przed nową dostawą. W tym roku plac czyści się sam, więc nie ma powodu schodzić.
Dla ciebie zmienia się sposób liczenia. Pytanie nie brzmi już, czy uda się kupić o pięćdziesiąt złotych taniej. Brzmi, czy w listopadzie będzie co włożyć do kotła i kiedy to przyjedzie. Kto zamawia w tym samym tygodniu co wszyscy, czeka tyle, ile wszyscy.
Jeśli patrzysz na koszt całego sezonu, a nie na cenę jednej tony, popiół zwraca się najszybciej. Żółty ma od 2 do 4 procent, najniżej w naszej linii. Przy czterech tonach to kilkadziesiąt kilogramów popiołu mniej do wyniesienia i mniej szlaki narastającej na palniku, a szlaka to zwężony przepływ i wyższe zużycie przy tej samej temperaturze w domu.
Kaloryczność 27 do 25 MJ na kilogram, granulacja 5-25 mm, spiekalność do 5. Groszek do kotłów z podajnikiem retortowym i ślimakowym.
Workowany wysyłamy kurierem po całej Polsce. Własnym transportem dowozimy bezpłatnie do 10 km od składu przy jednej tonie i do 20 km przy dwóch, dalej koszt liczony według odległości do 60 km, a do 100 km po wcześniejszym uzgodnieniu. Minimum to jedna tona, do każdej świadectwo jakości.
Terminów nie obiecuję na wyrost. Wrzesień wydłuża je co roku, a w tym roku wydłużył się już sierpień.
Aktualne ceny niżej.
|