Świat w 5 minut. Dyrektor szkoły uratował 900 uczniów przed pewną śmiercią

dziennikarka działu Świat

Niewiele pozostało po uspokojeniu na Bliskim Wschodzie. W ostatnich dniach Amerykanie zaatakowali Irańczykom wyrzutnie rakiet, Irańczycy ostrzelali amerykańskiego sojusznika, Jordanię i próbowali na nowo zaminować cieśninę Ormuz, a Donald Trump wygraża Teheranowi sankcjami tak dotkliwymi, że mają być jak gospodarczy D-Day.

Choć wojna USA z Iranem, rozpętana amerykańsko-izraelskimi atakami z końca lutego b. roku teoretycznie od kwietnia jest przerwana zawieszeniem broni, nic nie zapowiada jej trwałego zakończenia. A niespodziewana wymiana ciosów z ostatnich dni pokazuje, że w każdej chwili przeciwnicy gotowi są na nowo skoczyć sobie do gardeł.

I nic dziwnego – wbrew przewidywaniom Trumpa, który idąc na wojnę zapowiadał blitzkrieg, trwały deal pozostaje niemożliwy. Amerykanie chcą by Irańczycy zrezygnowali z majstrowania przy atomie i produkowania pocisków balistycznych, co Teheran wyklucza. Irańczycy chcą, by USA zabrały z regionu swoich żołnierzy, na co nie godzi się Waszyngton. A najtwardszą kością niezgody pozostaje cieśnina Ormuz blokowana praktycznie od początku wojny.

To jedyny element awantury rozpoczętej przez Trumpa i jego izraelskich sojuszników, który na serio interesuje świat. Bo cieśniną przed wojną pływała ponad setka statków wiozących jedną piątą światowej ropy. Dziś, kiedy obie strony przerzucają się pociskami, dronami i pogróżkami, przesmykiem pływa kilka jednostek dziennie. W efekcie ceny ropy szaleją, a świat za bezsensowną wojnę Trumpa płaci rosnącą inflacją.

WOJNA W UKRAINIE

DZIAŁ ŚWIAT POLECA

NIE PRZEGAP