Nie wiem co moi by na to powiedzieli, bo są raczej wszystkożerni, ale pomijając gust, to po prostu kolejny element indoktrynacji lewicowej i ogłupiania i osłabiania organizmu z braku białka zwierzęcego.
Moi to wybitni mięsożercy, śmiejemy się, że kiedyś wnukom przy ognisku będą opowiadać piekąc sojowe kiełbasy do chleba ze świerszczy, że jak byli dziećmi to jedli mięso kilogramami.