Zamiast gromkiego głosu, cieńkie popiskiwanie, czyli branża o opłacie turystycznej
Nie milkną głosy dobiegające z różnych środowisk a dotyczące ewentualnej przyszłej opłaty turystycznej. Mimo że problem był wałkowany - nie bójmy się tego słowa - przez lata w różnych gremiach zainteresowanych opłatą lub jej brakiem i wszystkie argumenty już padły, obecnie stał się paliwem szerszej dyskusji, wypłynął bowiem na niezmierzone wody opinii publicznej. Politycy, samorządowcy, radni i mieszkańcy popularnych miast turystycznych.
Wreszcie zabrały też głos dwa największe samorządy gospodarcze reprezentujące branżę turystyczną - Izba Gospodarcza Hotelarstwa Polskiego i Polska Izba Turystyki. Ich przekaz zawarty w liście do ministrów sportu i turystyki i finansów jest jasny: jeśli opłata ma być pobierana, pieniądze z niej powinny (przynajmniej w części) zasilić promocję samej turystyki.
To ważna opinia, szkoda tylko, że wyrażona tak późno (Ministerstwo Finansów kończy właśnie proces przygotowywania projektu ustawy o opłacie turystycznej) i w trybie nieadekwatnym do całego krzykliwego zamieszania, jakie towarzyszy publicznej dyskusji o opłacie. W efekcie argumenty branży turystycznej nie przebiły się do szerokiej opinii publicznej.
Najwyraźniej przedsiębiorcy nie chcą narazić się wspomnianym środowiskom i grupom, wkrótce prace w Sejmie, przekonamy się wtedy, czy ich metoda przyniesie sukces.