Rosja idzie na całość. Jak nie rakietą, to dronem
Od sierpnia Kijów jest celem zmasowanych rosyjskich ataków lotniczych. Wykorzystując braki pocisków do baterii Patriot, rosyjska armia atakuje miasto rakietami Iskander, których inna broń nie może zestrzelić. Na Kijów spadają też nowe, rosyjskie drony odrzutowe. Są zdecydowanie i nie dają obrońcom czasu na zestrzelenie z ziemi. Sprzyjającą sytuację wykorzystują Rosjanie, chcą zniszczyć cywilną infrastrukturę miasta, a poprzez spalenie składów żywności wywołać głód. W efekcie w mieście brakuje wielu produktów, a zimą może dojść do dramatycznej sytuacji.
Rosjanie skierowali też celowo rakietę na terytorium Polski. Tak twierdzi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” gen. dyw. pil. dr Ireneusz Nowak, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych. Chodzi o wydarzenie z lipca, które gruntownie przeanalizowano. – Z analizy trasy pocisku manewrującego wynika, że raczej nie miał on żadnego celu alternatywnego na Ukrainie i zmierzał dokładnie tam, gdzie miał uderzyć – mówi gen. Nowak. Rakieta spadła we wsi Tarnawa-Kolonia.
Choć Rosja eskaluje ataki na Ukrainę, Donald Trump kieruje krytykę pod adresem Wołodymyra Zełenskiego. Jeśli nie jest to element negocjacyjnej strategii USA, Europa – a szczególnie Polska – może stanąć wobec bardzo niebezpiecznego scenariusza – pisze Michał Szułdrzyński, z-ca redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej”. Zamiast Iranu, za skok cen diesla Trump obwinił Zełenkiego i jego ataki odwetowe na rosyjskie rafinerie. To już prawdziwe mistrzostwo w odwracaniu kota ogonem.