Zawsze z wielką ciekawością czytam teksty Klausa Bachmanna o Niemczech, bo zwykle dowiaduję się z nich sporo także o Polsce. Jego najnowsza
analiza przyczyn rosnącego poparcia dla skrajnie prawicowej AfD jest wyjątkowo przewrotna.
Bachmann przekonuje, że wiele popularnych wyjaśnień bierze skutek za przyczynę. Nie chodzi po prostu o migrantów, przestępczość czy tęsknotę za NRD, bo przecież AfD jest mocna właśnie tam, gdzie cudzoziemców jest mało.
Jego zdaniem wyborców pchają w ramiona AfD nie rzeczywista bieda czy dyskryminacja, lecz lęk przed degradacją i poczucie krzywdy. A partie demokratyczne tylko dolewają oliwy do ognia, próbując pokonać prawicowych populistów ich własną bronią. Bardzo polecam tę analizę, zwłaszcza politykom rządzącej większości w Polsce.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen w swoim corocznym orędziu
zaprosiła Kanadę, aby została pierwszym członkiem stowarzyszonym Unii Europejskiej. - Łączy nas wspólny ocean, wspólny zbiór wartości i wspólny sposób postrzegania świata – mówiła do siedzącego na sali premiera Marka Carneya.
"Benzyna podpala świat" - pisze Marta Urzędowska. Wysokie ceny paliw wyprowadzają ludzi na ulice od Syrii i Bangladeszu po Portugalię, Gwatemalę i Francję.
Przyczyną jest przeciągająca się wojna USA z Iranem. Do blokady Cieśniny Ormuz teraz doszły ataki Huti, którzy zagrażają saudyjskim rurociągom i żegludze przez Morze Czerwone. Donald Trump chętnie przedstawia się jako prezydent miłujący pokój, który zakończył - bodajże - osiem wojen, ale ta jedna wystawia mu słony rachunek. Zresztą płacą go też inni - kierowcy, rybacy, transportowcy i konsumenci w wielu krajach świata.
Kolejna fala podwyżek
niemal na pewno dotrze też na polskie stacje – prognozuje Andrzej Kublik. Kiedy zacznie tanieć? W scenariuszu optymistycznym za kilka–kilkanaście tygodni, w pesymistycznym dopiero za parę lat.
Ale na wieczór polecam coś na uspokojenie umysłu. Dziś w Netfliksie premiera nowej serialowej wersji "Lalki" Bolesława Prusa, a u nas Piotr Guszkowski
rozmawia z Dariuszem Chojnackim, który gra tam Rzeckiego. Tyle że to Rzecki kompletnie inny od tego, którego pamiętamy z dawnych ekranizacji. Nie zakurzony stary subiekt, lecz facet z krwi i kości, kumpel Wokulskiego, mający własne potrzeby i namiętności. Jeśli więc macie się dziś o coś gorączkować, to może o to, czy Prusa wolno aż tak przerabiać. Mniej to stresujące niż zamartwianie się o AfD czy ceny diesla.