To o czym wspominasz z pozycji kogoś rzekomo lepszego, skończyło się tak, że jak widzę i słyszę wam mnie brakuje, a mnie was wcale. I tak, że ja buduję swoje życie według planu na szczęście, podczas gdy inni tkwią tutaj latami i jest to ich kolejne z rzędu forum, co oczywiste - żeby łatać swoje braki wygrywu. No i skończyło się tak, że ja z tego powstałam i powstawać będę dalej z innych rzeczy, a ty, jak i wielu innych tutaj, żeby nie powiedzieć większość, jeszcze długi czas, a może i do końca życia nie powstanie wcale. Mało tego, nawet nie chcecie wiedzieć że leżycie, okłamujecie samych siebie, a to do żadnego progresu nigdy nie prowadzi.