To jeden z najbardziej oryginalnych festiwali w Polsce

Piątek, 25 września 2026

Dawid Dróżdż
dziennikarz działu Kultura

Dzieciaki usypują babki w piaskownicy, ktoś wraca do domu, uginając się pod siatami wypchanymi zakupami, lokalny monopol jest dla nastolatków pierwszym przystankiem nocnej eskapady, w oknach odbija się blask ekranów telewizorów. Za chwilę zapadnie zmrok.

Tymczasem na sześciu ścianach kamienic zostaną wyświetlone wyjątkowe filmy światowej sławy artystów. Pozornie zwykłe osiedle przekształci się w wielką galerię sztuki prezentującą dzieła z pogranicza wideo-artu, performance'u, kina eksperymentalnego, animacji i instalacji audiowizualnych.

Tak wygląda jeden z najbardziej oryginalnych festiwali w Polsce.

Kinomural: "Niekończący się obieg"

Kinomural odbywa się od ośmiu lat na jednym z osiedli na wrocławskim Nadodrzu. Wyjątkowość tej dwudniowej imprezy polega na tym, że działania artystyczne są wpisane w tkankę miejską. Przestrzeń odgrywa tu znaczącą rolę: ściany budynków, które stanowią rodzaj ekranu, wchodzą w interakcję z wyświetlanym dziełem – nadają mu fakturę, zmieniają kolory, a drobne nierówności deformują obraz. Efekt bywa zaskakujący.

Dzieła, które na co dzień są wystawiane w galeriach sztuki albo wrzucane na Instagram, tutaj są wyświetlane na ogromnych, kilkumetrowych ścianach. Taki rodzaj projekcji znacząco różni się od obcowania z dziełem w mediach społecznościowych, gdzie scrollujemy rolki, nie poddając tego, co widzimy, głębszej refleksji. Kinomural umieszcza tę twórczość w zupełnie innym kontekście, pozwalając widzom przeżywać ją w zupełnie inny sposób.

Hasłem tegorocznej edycji był "Niekończący się obieg". Prace prezentowane na Kinomuralu podejmowały więc w alegoryczny sposób temat zapętlenia, cykliczności życia i powtarzalności. Headlinerem imprezy był Oliver Latta, berliński artysta znany jako Extraweg, autor charakterystycznej czołówki amerykańskiego serialu "Rozdzielenie". Twórca zaprezentował cykl krótkich, surrealistycznych animacji utrzymanych w podobnej stylistyce.

Filmy składają się z kilkusekundowych, zapętlonych ujęć: postacie wykonują w kółko te same czynności. To dzieła, które nie mają początku ani końca. Powtarzalność tych obrazów ma w sobie coś hipnotyzującego. Trudno oderwać od nich wzrok.

Extraweg bazuje na kontrastach. Estetyka dzieł, w których dominuje jasnoróżowy kolor, kojarzy się z czymś niewinnym, dziecięcym. To, co widzimy, jest jednak często brutalne: dzieci wciśnięte do butelki, zdeformowane twarze czy ludzkie ciała "wylewające się" z tubki niczym różowa farba. Te filmy wywołują pewien dyskomfort: są śmieszno-straszne, absurdalne i niezwykle piękne.

Kinomural gościł w tym roku więcej uznanych twórców. Obejrzeliśmy m.in. wspaniałą animację japońskiej artystki Yoriko Mizushiri pt. "Ordinary Life", która była prezentowana na Berlinale, oraz minimalistyczną animację niemieckiej animatorki Réki Bucsi pt. "Intermission".

NIE PRZEGAP

DO POCZYTANIA