Coraz więcej kobiet korzysta z kubeczków menstruacyjnych. Taki kubeczek to niewielkich rozmiarów „pojemnik”, w kształcie dzwonka, wykonany z elastycznego tworzywa, często silikonu, który wkłada się do pochwy w trakcie miesiączki tak, aby zbierał krew w sposób niewyczuwalny. Kształtem ma się dopasowywać do wnętrza ciała. Część kobiet używa kubeczki ze względu na ekologię, część na wygodę. Opis przypadku opublikowany w lutym br.
w czasopiśmie „British Medical Journal” przypomina jednak, żeby korzystać z nich ostrożnie oraz zadbać o ich prawidłowy rozmiar i sposób umieszczenia w pochwie.
Kobieta po 30-tce, aktywna seksualnie, zgłosiła się do szpitala z powodu bólu w podbrzuszu i prawym boku, a także obecności krwi w moczu. Ból pojawiał się i odpuszczał po kilka razy w tygodniu na przestrzeni sześciu miesięcy. W tym samym czasie pacjentka zaobserwowała u siebie krew w moczu. Potwierdziło się to w badaniu. Inne testy, m.in. cystoskopia, nie wykazały jednak żadnego stanu, który mógłby prowadzić do takich problemów. U kobiety zdiagnozowano wodonercze.
Lekarze zasugerowali dwa potencjalne wyjaśnienia dolegliwości pacjentki. Za jej objawy mogło odpowiadać usunięcie 9-milimetrowego kamienia nerkowego, któremu poddała się trzy lata wcześniej. Drugą opcją było to, że kubeczek menstruacyjny, którego pacjentka używa, upośledza odpływ moczu z prawej nerki do pęcherza, uciskając na ujście prawego moczowodu. Kobieta korzystała z kubeczka przez jeden albo dwa dni w miesiącu, w czasie najbardziej obfitego krwawienia.
Zasugerowano, żeby pacjentka na próbę zrezygnowała z kubeczka. Po miesiącu w USG nie było już śladu po wodonerczu. W scyntygrafii obie nerki działały prawidłowo, a objawy ustąpiły. Jak piszą autorzy opisu tego przypadku w BMJ, do tej pory znanych jest zaledwie kilka tego rodzaju powikłań związanych z kubeczkiem menstruacyjnym. Przypominają jednak, że kubeczki mogą wywoływać inne dolegliwości, np. infekcje, ból albo reakcje alergiczne.
Lekarze nie do końca wiedzą, dlaczego pacjentka miała też problem z krwiomoczem, ale ze względu na ustąpienie objawów, nie zrobili jej dalszej diagnostyki. Po pół roku wciąż obserwowali u niej poprawę. Kobieta nie wróciła do regularnego stosowania kubeczka menstruacyjnego. Aplikuje go sobie jedynie sporadycznie, na 3-4 godziny, jeśli chce iść na basen w czasie miesiączki.