Dziś nadszedł zapowiadany przez prezydenta USA "dzień wyzwolenia". Donald Trump ma ogłosić wieczorem polskiego czasu, na jakie produkty i usługi nałoży cła. Nikt nie wie, co obmyślił i jak wielką wojnę handlową zamierza wywołać. Podejrzewam, że nawet on sam.
Dla przedsiębiorców najgorszy jest stan niepewności. Polski Instytut Ekonomiczny wziął pod uwagę trzy możliwe scenariusze i sprawdził,
jak nowe cła odbiją się na polskiej gospodarce i które gałęzie przemysłu mogą ucierpieć najbardziej.
Trump stosuje w polityce podobną strategię, co wcześniej w biznesie: zastraszania i blefowania. To dawało efekty, ale częściej doprowadzało go do bankructwa. Jego plan pokojowy (i biznesowy) na Bliskim Wschodzie już zbankrutował, a wiele wskazuje na to, że to samo będzie w Ukrainie. Do Waszyngtonu jedzie właśnie wysłannik Putina, aby przekazać Amerykanom,
że pokój na ich warunkach jest nie do zaakceptowania.
A w co gra Jarosław Kaczyński, który znowu rzuca oskarżeniami na prawo i lewo (właśnie
nazwał Giertycha łobuzem i sadystą)? PiS rozkręca
akcję straszenia centrami cudzoziemców, które sam wymyślił. Stawka nadchodzących wyborów prezydenckich jest tak wysoka, że prezes PiS jest zdolny
do grania najbardziej obrzydliwymi kartami – przewiduje Bartosz Wieliński.
Karolowi Nawrockiemu, "obywatelskiemu kandydatowi" popieranemu przez PiS, kampania jakoś nie idzie. Ale depczący mu po piętach
Sławomir Mentzen właśnie zaliczył pierwsze tąpnięcie w sondażach. Prawdopodobnie gronu jego młodych zwolenników nie spodobały się jego ostatnie pochwały płatnych studiów czy wypowiedzi o tym, co by zrobił, gdyby pedofil zgwałcił córkę jego brata.
Niestety, do wyborów wciąż daleko. Czeka nas jeszcze długi maraton, a jak dowodzi coraz więcej badań, maratony nie są dobre dla zdrowia. Okazuje się, że
wykończony potężnym wysiłkiem organizm zaczyna zjadać… mózg.
Trochę się więc boję, że z najnowszej kampanii wyborczej możemy nie wyjść zdrowi na umyśle.